Pani Irenka 7

Karolina Kuszyk

Na grobach

Dawidek teraz gościa ma. Niemca takiego młodego. W tej Norwegii się zapoznali, on też tam pracuje, ale nie na budowie, tylko gdzieś podobnież lepiej. Niemiec, wiadomo. Przyjechał do nas, bo jego babcia tu skądś jest, no bo tu przecież Niemcy dawniej byli, a on chciał koniecznie zobaczyć, jak tu teraz jest. I grobów tej rodziny od tej babci strony szukał nawet po całym cmentarzu, a Dawidek razem z nim, cały dzień chodzili, ale nie znaleźli, pani. No, i jak tak chodzili, i tak sobie po tym niemiecku szprechali, bo wnuczek ździebko umie, to im tam taki jeden, co usłyszał, hajhitlę pokazał, znakiem tego, że Niemcy niby, faszyści. Tak mi Dawidek opowiada, i jeszcze mówi, no myślałem babciu, że go walnę. A ja mu mówię, Dawidek, dobrze żeżeś w żadną bójkę się nie wdał, no bo jak to, na cmentarzu, i przed gościem twoim wstyd, i w ogóle. Choć z tą hajhitlą to też wstyd straszny. Do czego to podobne, pani.

I jak raz na drugi dzień święto zmarłych było, to jeszcze żeśmy się przy grobie Kazika wszyscy spotkali, syn, synowa, Dawidek, Karolinka i ten ich Niemiec. Frank na niego mówili, to ja do niego Franek, a co, po polsku. Jak mu się ten Franek spodobał, pani! I tylko żeby Franek i Franek na niego wołać. Ziąb był okropny, a ździebko żeśmy przy Kaziku stali, a potem jeszcze do innych zaszli, tu postali, tam postali, lampki pozapalali, wiadomo. I potem wszyscy do mnie na ogrzanie, ja na święto zmarłych zawsze bigos robię, tradycja taka, i oni zawsze wiedzą, że na święto zmarłych to po cmentarzu na bigos do babci się idzie. I z tym Frankiem to żeśmy rozmawiali a rozmawiali, jedna herbatka, druga herbatka, on tyle się pytał o wszystko, a potem jeszcze bigosu nawet dokładkę poprosił, bo ja to taki porządny robię, z mięskiem, kiełbaską, śliwkę też zawsze wrzucę suszoną dla smaku, no, jest co zjeść. Po jakiemu żeśmy rozmawali? No, przez Karolinkę, ona rach ciach szybciutko, bo Dawidek to zaraz coś gdzieś przekręci, albo się denerwuje. Podobnież że kobiety do tych języków zdolniejsze, tak synowa mówi.

I mówi ten Franek, że tu w Polsce to o zmarłych się tak dba, i że jakie piękne święto, i kwiatów tyle, i te lampki na grobach że ponastawiane, no wszystko, wszystko mu się tak strasznie na tym cmentarzu podobało, pani. I mówi, że pani Irenka, bo on tak do mnie cały czas, pani Irenka to, pani Irenka tamto…. że, pani Irenka, u nas, w Niemczech znaczy, tak w ogóle nie ma, na pierwszego listopada to na cmentarz mało kto zagląda. To ja się strasznie zdziwiłam, że u nich święta zmarłych nie obchodzą, jakże to tak, nawet na grób nie pójść, lampki nie zapalić? A on mówi, że nie, wcale, bo u nich to ten helołyn już dawno nastał, z tymi dyniami powycinanymi. Wariaty po ulicach latają poprzebierane i cudactwa innego pełno, ale żeby na grób pójść, do swoich, to już nie łaska. Czyli nie zawsze w Niemczech lepiej jak u nas urządzone, pani.

No, ale u nas teraz z tymi grobami to dopiero będzie, pani. Słyszała pani? Że podobnież wykopywać będą, no, te ciała, żeby zbadać, z jakiej przyczyny ta cała katastrofa była, pani. Kto to widział, pani, zmarłych wykopywać, jak jakieś niechrześcijanie? Co to komu teraz da? Zmarłym spokój trzeba dać i tyle, oni już się nacierpieli, pani. I podobnież rodziny tych ofiar to też tak nie wszystkie za tym są, pani, a ci swoje, wykopywać będziemy i koniec, komisja nakazała. Koniec świata, pani. Jak tak zajdę sobie kiedyś do Kazika na ten cmentarz, to nawet sobie czasem pomyślę, a jak on tam teraz wygląda, pod tą ziemią. Teraz to już aby kosteczki chyba same zostały. A i tak wolę nie widzieć, chybabym umarła z tego żalu, jakby kto kazał wykopać, a mi do umierania to wcale nie tak spieszno, pani. Żyć przecież trzeba, dla tych dzieci, dla tego wnuczka, a nawet i dla tych kotków. Niby jakby mnie zabrakło, to Dawidek z Karolinką się zajmą, nakarmią. Ale oni też do tej Norwegii co i raz jeżdżą na te zarobki, potem może na studia gdzie wyjadą i co? A syn z synową znowuż czasu nie mają. E, nie, pani, jeszcze trochę pożyć trzeba, niestety.
A ci tam to żyjącymi się powinni zająć, a nie zmarłymi, pani. Co to teraz za sprawa ciągle z tymi zmarłymi, z tym zabijaniem, z tą śmiercią, pani. Tu Smoleńsk, tu żołnierze ci wyklęci, tam zaraz ta aborcja. Ileż można, Jezusie kochany. Tylko czy prezydenta z prezydentową to z tego Wawelu też w końcu wykopią, pani? Słyszała pani coś może?

 

Ilustracje Nadia Linek

Blog Pani Irenka

 

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Karolina Kuszyk i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Pani Irenka 7

  1. bursztyn 62 pisze:

    Świetnie skrojony artykuł i swojski język i treść,Czuje się lekkie podejście do życia (bez emfazy) i poczucie humoru autora.Gratuluję,A prezydenta to nie wykopią Gwarantuje! ale innych tak.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s