Wigilia i Pasterka

Nadesłaliście mi tyle materiałów na święta (dziękuję!), że nie mam wyjścia, już wczoraj połączyłam teksty Romana Brodowskiego ze zdjęciami Krysi Koziewicz, dziś natomiast najpierw „z życia wzięta” jak najbardziej aktualna proza Basi Kowalskiej, potem harcerski tekst o Pasterce sprzed prawie 80 lat, a na zakończenie jeszcze ja się troszeczkę wymądrzam. No tak! Wszystkiego najlepszego i Happy Chanukka!

Basia Kowalska

Przy wigilijnym stole

przy-wigilijnym-stole-1-docx

25.11

Co?! Mamo! Zaprosiłaś Stefana z Magdą i z ciocią? Będzie Paweł i Kacper..? Paweł, Kacper, ciocia są w porządku – ale oni! Do tego te dzieci! Trójka dzieci! No litości… A dlaczego oni nie jadą do rodziców Magdy do tych Kozich Głów czy gdzieś?! No tak – nie chce im się. Wiadomo, upakować troje dzieci w samochodzie, parę godzin tłuc się tym samochodem, tam się gnieść – u rodziców, w ciasnocie dzień i noc, to wygodniej się wprosić do nas! Nie zaprosili nas na chrzciny ale na Wigilię to bardzo chętnie przyjdą… Tak, oczywiście, że ich nie lubię. Tak, właśnie dlatego, że są taką wspaniałą zakochaną w sobie rodziną, a ja jestem rozwiedziona. Tak, zazdroszczę im tego, że oni mają trójkę dzieci a ja nie mam żadnych. Tak, wkurza mnie to, że Magda ma męża a ja nie.

27.11

Co to za rodzina! Stefan nie chciał mi pomóc ze sholowaniem samochodu, gdy go o to prosiłam. „Ja mam żonę i dzieci, którymi muszę się zająć, ale wykup sobie na przyszłość assistance” – tyle od niego usłyszałam. …A pamiętam jak z ojcem holowaliśmy naszym maluchem – malucha wujka, w którym Stefan siedział jako mały brzdąc. Jechaliśmy przez całą Warszawę. Sznurek zerwał się dwa razy, trzeba było wiązać. Mróz był i czołgi na ulicach, a my spieszyliśmy się, by wrócić do domu przed 22. Przyjechaliśmy 10 minut po. Mama była mocno zdenerwowana. Jakoś nam nie przyszło do głowy powiedzieć: „sorry – twój problem”.

30.11

Szkoda, że moje życie się tak potoczyło… Nie ma przy mnie tych, których kocham… Nie sądziłam, że tak będzie…

02.12

Mamo, poproś ciocię żeby poprosiła Kacpra żeby nie wchodził z ojcem na tematy polityczne. I poproś ojca, żeby nie prowokował Kacpra. Jeśli ty go poprosisz, to on to będzie miał na względzie, jak ja go poproszę to go to tylko rozsierdzi…

04.12

Tyle pieniędzy pójdzie na te Święta… W tym roku zrobię to tak, żeby jak najmniej wydać… Żadnych specjałów… Dla kogo mam się starać?… Dla Stefana? dla Magdy?… jasne… Tylko tak zrobić, żeby stół ładnie wyglądał ale z gotowaniem to się nie wysilać…

10.12

O! pojawiły się już choinki na ulicach. Ciekawe po ile? Jak ma się dzieci to pewnie ale tak dla siebie samej…? Poza tym przytaszczyć ją do domu… …hm …taka choinka to jest dużo ładniejsza niż sztuczna. W zeszłym roku rozstawiłam sztuczną to może w tym roku postawić prawdziwą! Bombki zupełnie inaczej wyglądają jak wiszą na żywych gałązkach. Sztuczna to taka atrapa, plastik, a prawdziwa… pachnie ładnie …

13.12

Może zrobię sałatkę z brokułów, kukurydzy, jajka, fety i świeżego ogórka? O tak, ona jest dobra. Tylko trzeba w ostatniej chwili przed podaniem na stół dodać ogórek i majonez. W przeciwnym razie woda wycieka i się robi nie smaczna. Przepis dostałam od Agnieszki, siostry Adama, zanim się rozwiedliśmy… Lubiłam ją… A może zrobię kutię? – z maku, klusek, miodu, pomarańczy… Zrobiłam 5 lat temu, jak spędzaliśmy Wigilię u teściowej… już świętej pamięci…

16. 12

Barszcz kupię Krakusa ale pierogi to zrobię sama. Moje – nie równają się z kupnymi. A Magda to akurat tak słabo gotuje, że może się ode mnie uczyć! Jak kiedyś upiekła ciasto to na stole stało i stało! I na talerzach zostało u wszystkich! Po prostu było – niejadalne. Nie to co moje wypieki! Znikają od razu! Zrobię rafaello. Podkład z krakersów, krem z mleczka kondensowanego, wiórki kokosowe… Łatwe w przygotowaniu, nie trzeba piec, tylko chłodzić. Zawsze wszystkim smakuje i zawsze w magiczny sposób znika ze stołu… I wszyscy się rozpływają nad tym ciastem – jakie to ono dobre… I mnie chwalą! To jest warte zachodu.

  1. 12

Choinkę kupiłam prawdziwą – 100 zł. A co tam! Raz się żyje! Czy to że nie mam własnej rodziny to znaczy, że nie mogę mieć także choinki takiej jaka mi się podoba! Ubrałam ją jak zwykle pięknie. Nie chcę się chwalić ale w rodzinie to zawsze choinka w moim domu była najładniejsza. I tak trzymać!

  1. 12

Kupię jeszcze drożdże do kulebiaka z kapustą i grzybami.. Przy okazji odbiorę obrus z pralni. Jeszcze zmienię firanki. …Łazienkę, ubikację, kuchnię już posprzątałam, może uda mi się dziś wcześnie położyć, wyśpię się bo zmęczona jestem… Jeszcze przed świętami muszę zapłacić rachunki i pójść do administracji, wyjaśnić sprawę z miejscem na rower w piwnicy. Sąsiad stanął na moim legalnym miejscu i się jeszcze awanturuje. Trzeba to wyjaśnić, nie przeciągać sprawy na Nowy Rok.

23.12

Choinka wygląda przepięknie. Duże bombki wiszą na dole a im wyżej tym mniejsze – to jest szyk! Tata mnie tak uczył ubierać jak byłam mała. Lampki – równomiernie rozmieszczone, i żeby nie było np.: dwóch czerwonych obok siebie, albo dwóch zielonych… Z przodu, wiszą te, które coś przedstawiają – złoty tukan, łabądź, szopka, mikołajek, dzwonek. A z tyłu – te, które są nadgryzione zębem czasu ale mają jakąś wartość sentymentalną, np.: taka, którą babcia kupiła za okupacji.

24.12

Goście poszli. Ale pięknie Antoś zaśpiewał kolędę! I znał wszystkie zwrotki! A jak im smakowało moje ciasto! Ręce im same chodziły do stołu. A jak przy piątej porcji Magda powiedziała maluchom – „dość” – to Martynka się rozpłakała jak bóbr, wyła jak syrena J Fajnie, że Paweł przyjechał z Dubaju. Jako skrzypek w Polsce nie ma co liczyć na pracę. Jemu nie poszło z założeniem rodziny, chociaż bardzo chciał… Kacper mi doradził jak spisać umowę pod wynajem mieszkania – dobrze mieć w rodzinie prawnika, do tego ma świetne poczucie humoru… Ciocia przyniosła pyszne, własnoręcznie robione śliwki w zalewie słodko-kwaśnej i kiszone jabłka, palce lizać… Fajnie, że przyszli…

24.12 – godz. 22.

Pasterka. No, tu to akurat zawsze jest święto. Dusza się raduje. „Bóg się rodzi, moc truchleje…”
(…)

…To przypomina mi wierszyk z dzieciństwa, który kończy się tymi słowami:
„Tyle to trzeba trudu, mozołu – dla sporządzenia jednego stołu”.

przy-wigilijnym-stole-2-docx

Rys. Lutczyn, z książeczki dla dzieci pt.:„Stół” – autorstwa Juliana Tuwima.

Życzę wszystkim aby w Święta Bożego Narodzenia zasiedli do jednego stołu z tymi, których kochają. Życzę wszystkim aby przez kolejny rok, nie tracili zapału, siły i wiary by ten jeden, wspólny stół tworzyć. Życzę wszystkim aby tych, których nie kochają ale przy wspólnym stole, w ten wyjątkowy wieczór – goszczą, bo tak wypada – zaakceptowali takimi jakimi są, puścili w niepamięć to co dzieli, darowali to co boli; nikt nie jest doskonały.

Na pustyni nie ma ludzi, których nie lubimy a przecież nikt by tam nie chciał spędzać świąt.

….Ciiii, Dzieciątko usnęło…

skrzydla1Ewa Maria Slaska

W styczniu 1930 roku ukazał się pierwszy numer gazety harcerek – Skrzydła. Taka data widnieje na okładce. Jednak numer musiał się ukazać co najmniej tydzień wcześniej i musiało to być zaplanowane, bo na pierwszej stronie umieszczony został tekst zatytułowany Na pasterkę.

Są święta, po cygańskiej wigilii chodźmy więc na harcerską Pasterkę.

Być może tekst, który tu cytuję, został napisany przez Karusię czyli moją cioteczną babkę, Karolinę Lubliner-Mianowską. Była ona harcmistrzynią Rzeczypospolitej Polskiej, doktorem biologii, specjalistką briologii czy jak się ta jej dziedzina wiedzy nazywała, którą my w domu nazywaliśmy „mchy i porosty”. Piszę, że tekst o pasterce napisała być może Karusia, a być może nie, bo wiele autorek pisało do Skrzydeł zarówno pod własnym nazwiskiem, jak i pod pseudonimem, a czasami również sygnowały swoje krótsze teksty po prostu literą. Karusia pisywała więc jako Karolina Lublinerówna i jako Bukowa Jagoda, natomiast z podpisami literowymi jest kłopot, bo teksty podpisane K.L. są zapewne jej, ale ten króciutki opis harcerskiej wędrówki na Pasterkę został podpisany tylko literką L, czyli jego autorką mogła być też druhna harcmistrzyni Lewandowska.

pasterka-kl***
Byłam ostatnio w Warszawie i spędziłam dwa dni w Bibliotece Narodowej czytając harcerskie Skrzydła. To piękna lektura i jak sądzę całkowicie zapomniana.  Oto jakimi słowami harcerki rozpoczęły swoją działalność wydawniczą:

Mottem był cytat z Promethidiona Norwida: Słowo jest czynu testamentem.

A przesłanie gazety było jednocześnie tłumaczeniem jej tytułu:

Niech Skrzydła niosą w świat słowa nasze – testament naszego czynu – i niech je rzucają na glebę żyzną. Niech Skrzydła nasze mają moc i treść.

***

W najbliższym czasie opublikuję tu kolejne artykuły Karoliny Lublinerówny i Bukowej Jagody. Już teraz zapowiadam – Bukowa Jagoda pisała o lesie i przyrodzie, ale Karolina, o!  Karolina, pisała między innymi o myśleniu, w tym również o myśleniu logicznym.

Czego i nam wszystkim życzę w ten dzień świąteczny!

***

PS. Jeden numer miesięcznika Skrzydła kosztował 50 groszy.

Advertisements

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Basia Kowalska, Ewa Maria Slaska, Karolina Lubliner-Mianowska i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s