26 stycznia – Australia Day

Lech Milewski

26 stycznia obchodzimy Australia Day – Dzień Australii. Konkretnie świętujemy rocznicę lądowania 26 stycznia 1788 roku pierwszej grupy zesłańców w miejscu obecnego Sydney – KLIK.

Korzystając z tej okazji przedstawię w skrócie główne wydarzenia wiążące się z tym świętem.
Uwaga: o Australii pisałem dość często, na kilku blogach, i sporo fragmentów tego wpisu może być już znanych moim czytelnikom. Mam jednak nadzieję, że z okazji święta wybaczą mi te powtórzenia.

Jak Australia została NIEodkryta.

1. Nieodkrycie Australii przez Aborygenów.
Aborygeni przybyli do Australii ponad 60,000 lat temu. Nie może to być jednak uważane za odkrycie gdyż:
a – nie mieli strzelb
b – nie mieli biblii
c – nie znali chorób zakaźnych
d – nie mieli flagi
e – nie mieli tytułów własności.
Do tego oszukali, gdyż prawdziwe odkrycie musi być dokonane ze statku, a oni prawdopodobnie przyszli tu w bród, korzystając z odpływu.

2. Nieodkrycie Australii przez Holendrów.
Zadziwiające, że Holendrzy nie odkryli Australii, gdyż odbywali częste podróże do pobliskiej Indonezji. Mało tego – odkryli Tasmanię, wyspę 111 razy mniejszą niż Australia, oddaloną od niej zaledwie o 400 km na południe. Nazwali tę wyspę najpierw Van Diemen’s Land, a potem na cześć kapitana-odkrywcy, Abla Tasmana, przemianowali na Tasmanię. W tych czasach bowiem (rok 1642) nie było w zwyczaju, by nazywać wyspę imieniem kapitana statku. Anthony van Diemen był w latach 1636-45 gubernatorem Wschodnich Indii (Indonezji). Usiłował zbadać wybrzeże Australii. W roku 1854 zmieniono nazwę wyspy na Tasmania.

3. Nieodkrycie Australii przez Hiszpanów (nazywanych czasem Portugalczykami).
Portugalczycy (nazywani czasem Hiszpanami) żeglowali po oceanach, nadając wszystkim wyspom imiona świętych. Gdy dotarli do obecnego Vanuatu, zabrakło im świętych, nazwali więc wyspy pospiesznie Ziemią Świętego Ducha (Terra Australis del Espiritu Santo) i wrócili do domu, aby uzupełnić listę świętych. To bardzo szczęśliwy zbieg okoliczności, gdyż Australia była kolejnym lądem na ich trasie i gdyby tu przybyli, musielibyśmy mówić po hiszpańsku (albo po portugalsku, jak nazywają ten język Brazylijczycy).

Jak Australia została odkryta.

W 1770 roku kapitan Cook został wysłany na Tahiti w celu obserwacji tranzytu planety Wenus. Jednak jedyne co kapitan Cook zaobserwował na Tahiti, to grupa miejscowych kobiet w spódnicach z trawy (a może i bez), więc pożeglował dalej.
Tak dotarł do Australii, a miał ze sobą:
– strzelby,
– biblię,
– choroby zakaźne,
– flagi,
– tytuł własności.

Na miescu spytał tubylców jak się nazywa ten kraj. Oni jednak byli czarnoskórzy i nie mówili po angielsku, w związku z czym doszedł do wniosku, że są Walijczykami i nazwał te tereny Nową Południową Walią. To właśnie wpisał w Tytule Własności.

Następnie popłynął na Hawaje gdzie miejscowa ludność w obawie przed Odkryciem poszatkowała go na kawałki. Na pamiątkę tego wydarzenia wyspy nazwano Sandwich Islands, która to nazwa przetrwała do czasu, gdy wyspy prawidłowo odkryli Amerykanie.

Kilku członkom załogi kapitana Cooka udało się powrócić do Anglii, gdzie wręczyli tytuł własności królowi Jerzemu III, który wkrótce po otrzymaniu tego dokumentu oszalał.
Jednym z głównych objawów królewskiego szaleństwa było opodatkowanie Amerykanów, co zapoczątkowało cały łańcuch tragicznych wydarzeń, które trwają do dziś.

Wszystkie powyższe informacje pochodzą z tej strony – KLIK.

Wrócę jeszcze do kapitana Cooka. Otóż odbył on swoja podróż na zlecenie Królewskiego Towarzystwa Geograficznego, w celach czysto naukowych, ale potajemnie otrzymał od króla Jerzego III tajną instrukcję, która polecała:
– sprawdzić czy są powody, aby sądzić, że na południe od szlaku żeglugi statku HMS Dolphin znajduje się ogromny ląd
– jeśli tak to: zbadać naturę gruntu i jego produkty – zwierzęta, ptactwo, ryby, minerały. Przywieźć próbki tych ostatnich jak również próbki nasion i owoców
– obserwować naturę i zdolności tubylców jeśli takowi się znajdą. Usiłować nawiązać z nimi kontakt i przyjacielskie stosunki.

Pierwszy punkt został wykonany pomyślnie – 19 kwietnia 1770 roku flota kapitana Cooka osiągnęła południowo-wschodnie wybrzeże Australii.
Punkt drugi – trochę po łebkach. 29 kwietnia 1770 statek Endeavour przybił do brzegu w okolicach obecnego Sydney. Dwaj botanicy – Józef Banks i Daniel Solander (uczeń Linneusza) zbadali miejscową florę. To na ich pamiątkę miejsce lądowania nazwano Botany Bay.
Punkt trzeci – pełna kompromitacja. Przybijający do brzegu statek Endeavour został przywitany groźnymi gestami i okrzykami miejscowych mieszkańców, na co załoga statku odpowiedziała ogniem muszkietów. Jeden Aborygen został ranny. Tak zakończyło się „nawiązanie przyjacielskich stosunków”.
Flota kapitana Cooka popłynęła wzdłuż brzegów Australii na północ. Dotarła w okolice północnego skrawka Australii a do wykonania pozostał jeszcze ostatni punkt tajnej instrukcji:
…za zgodą miejscowej ludności wziąć w posiadanie, w imieniu króla Wielkiej Brytanii, dogodne pozycje w tym kraju„.
Co robić? Na horyzoncie pojawiła się niewielka wyspa. To była naprawdę ostatnia szansa. Wylądowali, wzniesiono brytyjską flagę, odczytano akt wzięcia w posiadanie wschodniego wybrzeża kontynentu, na którym kapitan Cook nie postawił nogi, oddano trzy strzały z muszkietów i tyle samo z dział na statku. Stosownie do okoliczności wyspę nazwano Possession Island – KLIK.
Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że tajna instrukcja króla Jerzego była od samego początku nieważna, gdyż monarcha nie miał prawa robić żadnych zmian terytorialnych bez uprzedniej zgody parlamentu.

Kolonizacja.
O Australii przypomniano sobie dopiero 17 lat po jej odkryciu.
13 maja 1787 roku odbiła od brzegów Anglii flota pod dowództwem komandora Artura Philipa. Flota składała się z dwóch okrętów wojennych, trzech statków z zapasami i sześciu statków przewożących skazańców i ich strażników. W sumie zaokrętowano 1420 osób, w tym 789 skazańców, wśród nich 14 dzieci.
Podróż trwała ponad osiem miesięcy, w tym dwa dłuższe postoje w Rio de Janeiro i Cape Town. Ten ostatni był szczególnie istotny, gdyż przez następne dwa miesiące podróży nie było żadnego lądu. Panuje opinia, że była to jedna z bardziej udanych przepraw do Australii. Nie stracono żadnego statku, w czasie żeglugi zmarły tylko 43 osoby. W czasie podróży zesłańcom urodziło się 11 dzieci, a strażnikom 9.
Historia Pierwszej Floty tutaj – KLIK.

Flota przybiła 19 stycznia 1788 roku do Botany Bay, ale okazało się, że opis zatoki sporządzony przez kapitana Cooka zawierał wiele nieścisłości i zatoka nie nadawała się do lądowania dużej floty. Po kilku dniach poszukiwań znaleziono znacznie lepsze miejsce – Port Jackson – centrum dzisiejszego Sydney. Była tu niewielka zatoka, którą, ku czci ministra spraw wewnętrznych, Lorda Sydney, nazwano Sydney Cove.
26 stycznia 1788 roku statki pierwszej floty rzuciły tu kotwice. Dowództwo wyprawy zeszło na ląd, wciągnięto na maszt brytyjską flagę i oficjalnie ogłoszono prawo własności.
To właśnie wczoraj świętowaliśmy.
Dowódca Pierwszej Floty – komandor Artur Philip – został mianowany gubernatorem kolonii Nowej Południowej Walii.

Na początku wpisu podałem pięć warunków prawidłowego odkrycia. Jak dotąd nie wspomniałem dwóch z nich – biblii i chorób zakaźnych. To pierwsze nie było nigdy w Australii zbyt widoczne, co innego choroby.
W rok po lądowaniu Pierwszej Floty Aborygenów zaatakowała epidemia ospy. Do dzisiaj nie wyjaśniono dokładnie jej przyczyn. Ospa była plagą w Wielkiej Brytanii i znano szczepienia zapobiegawcze. Jest prawie pewne, że lekarze na statkach Pierwszej Floty wieźli ze sobą szczepionki przeciw ospie. Podczas podróży i po wylądowaniu nikt na ospę nie zachorował. Istnieje podejrzenie, że przez nieuwagę, a może celowo, ktoś wyrzucił butelkę ze szczepionką na ląd. Skutki były tragiczne.

Aborygeni.
Gubernator Artur Phillip otrzymał instrukcję, aby utrzymywać jak najlepsze stosunki z miejscową ludnością i dołożył sporo starań, aby tak właśnie było. Pierwsze utarczki między Aborygenami i białymi wynikały z całkowitego niezrozumienia zachowania drugiej strony i braku możliwości porozumienia.
Gubernator usiłował nawiązać kontakt z miejscowym plemieniem Eora, ale tubylcy ze zrozumiałych względów unikali kontaktu. Nie pozostało nic innego, jak złapać ich przywódcę i doprowadzić do spotkania na szczycie. Porwany nazywał się Bennelong. Umieszczono go w siedzibie gubernatora, gdzie starano się poznać jego język i obyczaje.
Po sześciu miesiącach uciekł, ale trzy miesiące później zaprosił gubernatora do siedziby plemienia. Tu wydarzyło się coś ciekawego – gubernatora zraniono w ramię ceremonialną dzidą. Tłumaczone jest to jako swoisty akt pogodzenia się – aby sprawiedliwości stało się zadość, muszę cię ukarać za doznane krzywdy, ale teraz już między nami zgoda. Najważniejsze, że gubernator Phillip tak właśnie to odebrał.
Bennelong utrzymywał stały kontakt z gubernatorem i poprosił nawet o wybudowanie mu domu blisko rezydencji gubernatora. Wybudowano, w Bennelong Point, gdzie obecnie znajduje się Sydney Opera House – KLIK.
Kolejnym akcentem dobrych kontaktów była prośba Bennelonga, aby jego żona mogła urodzić dziecko w rezydencji gubernatora. Był to w jakimś sensie symbol nawiązania rodzinnych więzi między kolonizatorami i plemieniem Eora.
W 1790 roku gubernator Phillip zrezygnował ze stanowiska i wrócił do Anglii. Bennelong popłynął razem z nim i został przedstawiony królowi. Po powrocie do Australii sytuacja się pogorszyła. Nowy gubernator nie miał dobrego kontaktu z Bennelongiem, a ten rozleniwił się i rozpił. Historia Bennelonga tutaj – KLIK.

Jak z powyższego widać, istniała wola polityczna, aby kolonizatorzy i Aborygeni żyli w zgodzie. Przeszkodziła ekonomia. Do Australii zaczęli przybywać „free settlers” czyli dobrowolni imigranci. Również wielu skazańców kończyło okres kary i odzyskiwało wolność. Jedni i drudzy otrzymywali od rządu ziemię do zagospodarowania. Prowadziło to do gwałtownych konfliktów z zamieszkującymi te tereny Aborygenami. Biali, którzy po odbyciu ciężkiej kary lub ciężkiej i ryzykownej podróży, chcieli zabrać się do gospodarowania na swoim, traktowali Aborygenów jak drapieżne zwierzęta. Aborygeni odpłacali w podobny sposób, czego skutkiem były karne ekspedycje wojska i policji. Aborygeni nie mieli szans.
Dlatego też świętowanie Australia Day z okazji lądowania 26 stycznia 1788 roku wywołuje pewne kontrowersje. Niektórzy nazywają ten dzień Dniem Inwazji. Zgłaszane są propozycje, aby świętować rocznicę powstania Australii jako samodzielnego państwa – 1 stycznia 1900 roku.
Fachowe informacje na temat Australia Day tutaj – KLIK.

Tegoroczne święto poprzedziły natomiast kontrowersje wywołane przez poniższe zdjęcie…

Australijki

To zdjęcie umieszczono na początku stycznia na plakatach reklamujących nadchodzące święto, jednak plakaty zostały zdjęte po kilku dniach, gdyż firma reklamowa otrzymała liczne telefony i listy z pogróżkami. W wyniku masowej akcji na internecie zebrano ponad $100,000, aby opłacić koszty umieszczenia tego zdjęcia na stronie internetowej i ponownie jako plakaty w przestrzeni publicznej. Szczegóły tutaj – KLIK.

W sumie jest to jednak radosny i beztroski dzień.
Środek lata, wakacje szkolne, sezon urlopowy. Formalne ceremonie są bardzo skromne. Większość ludzi celebruje święto w typowo australijski sposób: baranie czopsy na barbeque i piwo, dużo piwa…

Australia Day

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Lech Milewski i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.