Zalewamy Facebook sztuką 2

To  już drugi wpis o facebookowej akcji (zobaczcie). Krystyna była pierwszą osobą, która zalajkowała „mojego Memlinga”. Przyznałam jej artystę bez zastanawiania się. Egon Schiele, napisałam. Nawet sobie potem zadałam pytanie, ale właściwie dlaczego? Odpowiedź jest tu.

Krystyna Koziewicz

W moim domu – Egon Schiele

Każdy człowiek ma swoje słabości, jedną z moich jest zaciekawienie sztuką,  a zwłaszcza malarstwem. Gdy zwiedzam muzea czy galerie, mam zwyczaj kupowania reprodukcji ulubionego artysty, ażeby na co dzień cieszyły oko i duszę. To pasja, którą kontynuuję od młodych lat.

Potrzeba przebywania w miejscach przesiąkniętych sztuką zrodziła się w momencie, kiedy przeprowadziłam się ze wsi do dużego miasta. Gdy zwiedzałam wystawy, dostrzegłam, że ciekawią mnie niezwykłe obrazy, które miały w stosunku do mnie samej moc terapeutyczną, uspokajały, dawały radość, poprawiały nastrój. Obcowanie ze sztuką rozbudziło nienasyconą ciekawość świata sztuki, wielkich mistrzów pędzla. Istnieje wiele fascynujących dzieł malarstwa, które trafiają prosto do serca. W poszukiwaniu sensu i komunikatu wewnętrznego obrazu można w ich głębi odkrywać tajemnicę, magiczną moc, a niekiedy nawet siebie?

Oglądałam katalog jakiejś wystawy i wpadł mi natychmiast w oko obraz Egona Schiele Siedząca kobieta. Aż westchnęłam z zachwytu! Miałam wrażenie, że ktoś mnie namalował. A był to przecież obraz, który powstał w 1917 roku, rok przed końcem I wojny światowej.

Egon Schiele Siedząca kobieta ze zgiętymi kolano, obraz, który jest mi szczególnie bliski, na ścianie w moim mieszkaniu.

Utożsamiam się z nim emocjonalnie i kiedy zobaczyłam gdzieś w sklepie plastycznym jego reprodukcję, od razu kupiłam ją do nowego mieszkania.  Gdy patrzę na ten obraz, przypominam sobie sytuacje z okresu dzieciństwa i młodości. Wprawdzie z natury jestem optymistką, entuzjastką życia, nie tylko istnienia, ale i ja mam i miałam przecież momenty osamotnienia i smutku. Siadałam wtedy na krześle, podłodze czy trawie w podobnej pozycji. Takie chwile sam na sam umożliwiają spojrzenie w głąb siebie, zdobywa się wiedzę o sobie. Bywanie ze sobą daje wytchnienie, a często doprowadza człowieka do przełomu w myśleniu i w życiu.

Tak, tak, to właśnie jestem ja na tym obrazie! – dalej tak uważam. To dziwne, że wśród wielu reprodukcji obrazów zdobiących ściany mojego mieszkania, a są tu i dawni mistrzowie, Klimt, Munch, Van Gogh, Monet, Matisse, Gaugain, Modigliani, Botticelli, i współcześni mi artyści berlińscy, których znam osobiście jak Woźniewska, Fiszbach, Piwarski, Dybowski, Olbiński, Nawrocka, Betlińska, na najbardziej wyeksponowanym miejscu wisi ten właśnie obraz: Egon Schiele Siedząca kobieta  ze zgiętym kolanem.

Fascynacja obrazem trwa po dzień dzisiejszy.

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Krystyna Koziewicz i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.