Nasz człowiek w Wietnamie 4

Lech Milewski

Trochę historii

Dzień rozpoczyna się wcześnie, gdyż już o 7 rano odlatujemy z lotniska w Da Nang do miasta Ho Chi Minh – poprzednia nazwa Sajgon.
W tym miejscu warto wspomnieć, że Wietnam ma ponad 3,000 km długości. Jest to pasek lądu o średniej szerokości 100 km. Powierzchnia Wietnamu jest nieco mniejsza od Polski, za to ludności ponad dwa razy więcej – ponad 90 milionów.

Nasza doba hotelowa jeszcze się nie rozpoczęła, więc zaczynamy od wizyty w Muzeum Wojny – KLIK.

Muzeum Wojny

Przed wizytą nasz przewodnik dziękuje australijskim turystom za zrozumienie wietnamskiego stosunku do wojny, podczas której Australijczycy walczyli po stronie przeciwnej.
Ja też dziękuję swoim czytelnikom za cierpliwość i wyrozumiałość, gdyż w tym wpisie będzie więcej komentarzy, niż osobistych wrażeń, a zdaję sobie sprawę, że moje poglądy często bywają niezgodne z poglądami większości rodaków.

Muzeum Wojny, właściwie dwóch wojen, gdyż najpierw była francuska w latach 1945-54.

Rok 1945, Japończycy skapitulowali, francuski rząd Vichy również. W tę pustkę wkracza Ho Chi Minh z wizją stworzenia niepodległego, komunistycznego Wietnamu.
W tym samym czasie na konferencji w Poczdamie ustalono, że kapitulację japońskich okupantów południowej części byłych Francuskich Indochin przyjmie dowództwo armii brytyjskiej, natomiast kapitulację w części północnej przyjmie chiński generał Chiang Kai-shek.
Chińczycy akceptują działalność Ho Chi Minha, powstaje Demokratyczna Republika Wietnamu. Brytyjczycy opóźniają rokowania z Ho Chi Minhem, czekając na reakcję Francji. Ciekawe, że w tym okresie Ho Chi Minh miał poparcie amerykańskiego Office of Strategy Services (OSS) – poprzednika CIA, ale to za mało.
23 września 1945 roku Francja deklaruje swoją zwierzchność nad Francuską Kochinchiną (French Cochinchina) i rozpoczyna się wojna partyzancka.
W roku 1949 Chiang Kai-shek zostaje pokonany przez komunistów pod wodzą Mao Tse-tunga, Chiny stają się państwem komunistycznym. W tym samym czasie Północna Korea znajduje się pod administracja Związku Radzieckiego. Wietnam staje się częścią komunistycznego bloku.

Rok 1953 – USA decydują się poprzeć militarnie Francję w walce z komunistami z Wietnamu Północnego.
Argumentacja: “Now let us assume that we lose Indochina. If Indochina goes, several things happen right away. The Malay Peninsula, that last little bit of land hanging on down there, would be scarcely defensible. The tin and tungsten that we so greatly value from that area would cease coming.” – prezydent Eisenhower, rok 1953 – KLIK.
Cyna i wolfram przeważyły – USA wspierają militarnie Francuzów – koszt 400 milionów dolarów.
Rok 1954 – bitwa pod Dien Bien Phu – komunistyczne wojska pod dowództwem generała Giapa rozbijają armię francuską. Na konferencji w Genewie Francja deklaruje całkowite wycofanie się z Wietnamu.
Pełna historia francuskiej wojny w Indochinach tutaj – KLIK.

Wojna amerykańska zaczęła się właściwie już w 1953 roku, w formie pomocy militarnej. Najpierw pomocy dla Francji, a potem dla Południowego Wietnamu pod rządami Ngo Dinh Diema, który był zażartym antykomunistą i fanatycznym katolikiem.
To pierwsze zjednało mu zaufanie Amerykanów. W 1961 roku wiceprezydent Lyndon Johnson stwierdził: Diem to Winston Churchill Azji.
To drugie ujawniło się w prześladowaniach buddystów. Wywołało to liczne protesty, których kulminacją było samospalenie buddyjskiego mnicha Thich Quang Duc.
Diem walczył nie tylko z komunistami, ale również z każdym przejawem wewnętrznej opozycji. Około 12,000 osób zostało skazanych na śmierć a 35,000 uwięzionych za przekonania polityczne. Jego popularność malała i pod koniec 1963 roku CIA skontaktowała się z wietnamską generalicją planującą zamach stanu. Przesłanie brzmiało: USA nie ma nic przeciwko zamachowi i będzie kontynuować pomoc dla nowego rządu.
Ngo Dinh Diem został zamordowany wraz ze swoim bratem 2 listopada 1963 roku.

Diem dead.jpg
Public Domain, Link

Ambasador USA w Wietnamie – Henry Cabot Lodge – zaprosił zamachowców do ambasady, aby celebrować sukces. Prezydent J.F. Kennedy przesłał ambasadorowi gratulacje za dobrze wykonaną robotę (a fine job).
Dziwnym zrządzeniem losu 20 dni później prezydent J.F. Kennedy też już nie żył.

Następstwem zamachu była zupełna destabilizacja polityczna Wietnamu Południowego. Rządy wojskowych zmieniały się z dnia na dzień.
Konsekwencją było wkroczenie wojsk USA na teren Wietnamu.
Komentarz Ho Chi Minha: „…jeśli chcą toczyć wojnę przez 20 lat, będziemy toczyć wojnę przez 20 lat. Jeśli chcą zawrzeć pokój, zawrzemy pokój i jeszcze zaprosimy ich na herbatę„.
Operacje militarne nie przynosiły rezultatów, gdyż natura sprzyjała Wietnamczykom. Zabrano się więc za naturę. Aby utrudnić wojskom komunistycznym ukrywanie się w lesie, postanowiono przeprowadzić masową defoliację lasów (pozbawienie liści). Do projektu zaangażowano m.in. firmę Monsanto, tę samą, która obecnie wprowadza genetycznie modyfikowane rośliny.
Drugim środkiem walki z naturą i ludźmi był Agent Orange, bardzo wydajna trucizna – KLIK. Jej ofiarą padło około 4 miliony mieszkańców Wietnamu. Amerykańscy żołnierze, którzy zetknęli się z tą substancją podczas wojny w Wietnamie, otrzymali odszkodowania. Mieszkańcy Wietnamu odczuwają jej efekty do dzisiaj – KLIK.
Pełna informacja o wojnie w Wietnamie tutaj – KLIK.

Na początku tego cyklu wspomniałem, że istotnym czynnikiem, który zdecydował o wyborze Wietnamu była książka Grahama Greena – Spokojny Amerykanin. Innym istotnym czynnikiem był film Czas Apokalipsy – adaptacja książki Josepha Conrada Jądro ciemnościKLIK.

Patrząc na zlinkowany trailer przypominam sobie pobyt Johna Steinbecka w Wietnamie:
The author was impressed with American war technology, especially the helicopters and the gunship they called “Puff the Magic Dragon,” which could saturate a football field in a few seconds with .50-caliber bullets. It never occurred to him that, in an insurgency, such a wide swath of death in heavily populated areas would not enhance the winning of “hearts and minds.” He asked incredulously: “How could we lose a war against peasant rabble when we had all the modern advantages?” – KLIK.

No rzeczywiście.

Wojna

Reportaże Johna Steinbecka z Wietnamu spotkały się z negatywną oceną świata kultury.

Sporo miejsca w muzeum zajmują informacje o protestach przeciwko wojnie w Wietnamie.

Rece precz od Wietnamu

ZSRR, Francja, USA, Węgry. Relacji z Polski brak. Zgadza się. Nie przypominam sobie, żeby w Polsce przejmowano się tą wojną. Oficjalne informacje przyjmowano, jak zawsze, sceptycznie. Informacje o protestach w wielu krajach również. Łączono je z ogólnym rozluźnieniem obyczajów, ruchem hippisów, kwitowano komentarzem: młodzież musi się wyszumieć.

Co innego Australia. Jak wspomniałem na wstępie tego wpisu, Australia wsparła militarnie USA. W 1966 roku wprowadzono losowo-przymusową mobilizację. Losową, gdyż w wyznaczonych dniach odbywało się losowanie daty i wszyscy 20-letni mężczyźni urodzeni w tym dniu musieli zgłosić się do wojska.
W 1970 roku rozpoczęły się masowe protesty, których wynikiem było zwycięstwo Partii Pracy (Labor) w wyborach. Jej przywódca Gough Whitlam obiecał, że po dojściu do władzy natychmiast wycofa australijskie wojska z Wietnamu.

Przy wyjściu z muzeum zauważam stoisko z książkami, a tam…

Ksiązki

Na dole, druga od lewej – Spokojny Amerykanin. A powyżej, nieco na prawo – francuska odpowiedź – Mały Książę.
Przypadek? A może sarkazm, gdyż tuż obok muzeum, za murem, znajduje się stare francuskie więzienie.

Więzienie

Te kraty na podłodze to sufity cel, do których upychano po kilkadziesiąt osób.

Więzienie

Graham Greene miał łatwo, akurat w tej wojnie Anglia była neutralna. Antoine de Saint-Exupery uniknął pułapki, zaginął pod koniec II wojny.
A gdyby żył dziesięć lat dłużej? Czy pisałby o swoich kolegach pilotach?
Pozwolę sobie zamieścić tekst Grahama Greene’a, opisujący francuskich pilotów w akcji.
Zanurkowaliśmy ponownie, z dala od rozległego lasu, w kierunku rzeki, spłaszczając lot nad ryżowymi polami, celując jak pocisk w niewielki dom pływający na żółtej rzece. Działko wystrzeliło pojedynczą serię, pływający dom rozerwał się w prysznicu iskier; nie czekaliśmy na potwierdzenie rezultatu. Samolot wzbił się na bezpieczny pułap i skierowaliśmy się do bazy.

Graham Greene – Spokojny Amerykanin – tłumaczenie autor wpisu.

Wreszcie koniec odwiedzin w muzeum. To była ciężka lekcja historii. Dobrze być znowu wśród żywych.

Muzeum

Jeszcze w Melbourne zauważyłem z pewnym smutkiem informację, że podczas wizyty w Ho Chi Minh City można będzie wybrać się na AO Show.
AO Show? Chyba oczywistym skojarzeniem było Adults Only Show. No tak, oczywiście, przecież blisko leżąca Tajlandia słynie z seksturystyki, więc Wietnam też nie mógł tego uniknąć. Na dodatek wszystko tutaj tańsze.
Jakież było moje zaskoczenie, gdy przewodnik zaprowadził nas do stylowego budynku opery…

Opera

…i powiadomił, że możemy kupić bilety na przedstawienie baletowe pod tytułem AO ShowKLIK.
Z jednej strony ucieszyło mnie to – firma organizująca wycieczkę (Intrepid) nie obniżyła lotów. Z drugiej strony zawstydziłem się swoich skojarzeń. Z trzeciej wreszcie zasmuciłem się, gdyż najbliższe przedstawienie odbywało się w dniu mojego wylotu z Wietnamu. Gdybym był sprawdził sprawę przed wyjazdem, miałbym dodatkowe cenne przeżycie.

Dzień kończymy spacerem po centralnej dzielnicy Ho Chi Minh. Z jednej strony stylowy budynek dawnego ratusza Sajgonu, obecnie siedziba Rady Miasta Ho Chi Minh.

City Hall

Z drugiej nowoczesne budynki, hotele, centra handlowe. Kosmopolityczna metropolia. Dostosowujem się do poziomu otoczenia i idziemy na obiad do restauracji LemongrassKLIK.

Dopiero w drodze powrotnej do hotelu mamy potwierdzenie, że jednak jesteśmy w Wietnamie.

Saigon

Ciąg dalszy nastąpi

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Lech Milewski i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Nasz człowiek w Wietnamie 4

  1. Pharlap pisze:

    W tym wpisie sporo o polityce więc dla osób zainteresowanych wspomne o reakcji moich dość licznych wietnamskich znajomych, którym udostępniłem anglojęzyczną wersję mojej relacji.
    Wszyscy moi znajomi, to byli mieszkańcy Południowego Wietnamu. Niektórzy przybyli do Australii tuż po zakończeniu wojny i zwycięstwie komunistów w 1975. Przybyli do Australii jako dzieci, na łodziach z uchodźcami. Niektórzy przybyli później, na zaproszenie zamieszkałych w Australii rodzin.
    W 1975 roku powodem emigracji był lęk przed komunistami.
    Po pierwsze wprowadzanie komunizmu w Wietnamie nie obyło się bez ofiar. Komuniści zabijali potencjalnych przeciwników nowego ładu. Osobna sprawa to czystki związane z nowym systemem ekonomicznych – zabójstwa lub więzienie dla zamożnych rolników i drobnych przedsiębiorców.
    Po drugie obawa przed oskarżeniem o współpracę z władzami Południowego Wietnamu lub Amerykanami.
    Przyczyną emigracji w latach późniejszych były głównie względy ekonomiczne.
    Moi znajomi z w właściwą Wietnamczykom uprzejmością dziękują, że piszę w przyjazny sposób o ich kraju. Właściwie jedyne zastrzeżenie , a raczej uzupełnienie, to wzmianki o masowych mordach przeprowadzonych przez komnistów na przykład masakra w Hue w 1968 roku, w której w okrutny sposób zamordowano ponad 4,000 osób.
    Przyznaję, że nie starałem się zbadać drugiej strony medalu, ale z drugiej strony w zadnych źródłach nie znalazłem sugestii, żeby Wietnam kiedykolwiek miał jakąś alternatywę dla komunistycznej władzy.

  2. Ilenka50 pisze:

    Polska rzeczywiście w ogóle nie żyła wojna w Wietnamie. Przyznam, że mi ta wojna kojarzy się głównie z kulturą amerykańską, w której jest mnóstwo odniesień. Dziękuję więc za to kompendium wiedzy.

    • Pharlap pisze:

      @Ilenka. Polska znalazła odpowiedź na relacje Johna Steibecka – polemistą był Andrzej Brycht, pewnie niewiele osób pamieta to nazwisko. Był to młody gniewny w połowie lat 60-tych. Jego pisarstwo nieco przypominało Marka Hłasko, jeszcze bardziej brutalne. Zauważyłem wtedy dwa jego utwory – Dancing w kwaterze Hitlera i Raport z Monachium.
      Pod koniec lat 60-tych został wysłany do Wietnamu.
      Chyba w Kulturze, warszawskiej nie paryskiej, czytałem jego riposty na artykuły Johna Steinbecka. Muszę stwierdzić, że wydawały mi się celne. Inna sprawa, że Steinbeck zawiódł mnie wtedy całkowicie. Jeszcze inna sprawa, to A. Brycht podobno spedził cały czas pobytu w WIetnamie nie wychodząc z hotelu. Więcej o A. Brychcie tutaj – http://www.wiadomosci24.pl/artykul/zapomniec_andrzeja_brychta_67650.html

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.