Szopa w salonie

Łukasz Szopa

Wstęp do występów retro

Początki zawsze są trudne. Podobnie jak teraz, czułem się wstepując na blogową „scenę“ niemieckiego tygodnika „der Freitag“. Pismo to, którym od lat kieruje Jakob Augstein, jest wyraźnie lewicowe, dla jednych „liberalno-lewicowe“, dla innych „lewackie“. Czyli – pomyślałem na początku roku 2009, gdy zaczynałem z blogowaniem na portalu ich internetowego wydania – idealne dla mnie!

Tym bardziej, że poruszony niedawnym kryzysem finansowym, po latach znów zainteresowałem się, i to od podstaw, teoriami ekonomii i to nie tylko neoklasycznej, czy dla innych – neoliberalnej. Należałem w pewnym sensie do osób, która właśnie w dogmatyzmie, a tym bardziej braku krytyki i refleksji tej „ideologii“, widzieli powody kryzysu.

Jednak, wbrew temu, co mogłoby się czytelnikowi wydawać po powyższych zdaniach – nie byłem nigdy (i nadal nie jestem) ani lewakiem, ani komunistą, ani lewicowcem, ani nawet socjaldemokratą. Wydaje mi się, że nawet brak mi jakiejś typowej „socjalnej empatii“. Gdybym miał wybierać, zawsze wybiorę jednak „wolność“ nad „sprawiedliwość“, a co dopiero – „równość“.

Jestem i byłem liberałem – i dlatego właśnie tak wstrząsnął mną i kryzys finansowy, i to, co zacząłem odkrywać, studiując zarówno dawne podręczniki ekonomii ze studiów, jak i aktualne w 2008 i 2009 wydarzenia, decyzje, opinie. Doszedłem do wniosku, że właśnie obecna struktura ekonomiczna, nie tylko finansowa, jest w wielu punktach i założeniach właśnie – głęboko antyliberalna. Że zagraża wolności, mimo że maszeruje pod jej sztandarem.

Po wielu lekturach więc – starszych i nowszych – postanowiłem własne przemyślenia przelewać na papier. Czy też na ekran – czyli w formie bloga, gdzie mógłbym się tym nie tylko dzielić, ale i nawiązać komunikację, a jeśli by się udało – dyskusję z czytelnikami.

Dlaczego więc lewicowy „Freitag“, a nie forum internetowe FDP czy choćby Piratów (wtedy jeszcze istnieli) czy Zielonych?

A z tego powodu, że występy na takiej scenie uważałem za… nudne i mało ambitne.

Cóż to za sztuka pisać do przekonanych, i kąpać się w letniej zupie potakiwaczy, afirmatorek i przyklaskiwizmu?

Dlatego postanowiłem wejść ze swoimi przemyśleniami, pomysłami, pytaniami na internetową arenę aktywnych – acz nie partyjnych czy dogmatycznych – lewicowców. Trochę wkładając rękę w gniazdo os, licząc jednak nie tylko na odebranie tego jako prowokacji, ale również w nadziei na kulturalną debatę, intelektualny i twórczy dla obu stron dyskurs.

Zacząłem głównie od tematów ekonomicznych, jak sens lub bezsens wzrostu gospodarczego, czy też sens „mierzenia“ poziomu ubóstwa. Nieraz próbując to ironią, to rzeczowością, to radykalizmem „połaskotać“ i „podrażnić“ typowo lewicowe stanowiska – równocześnie oczekując i zrozumienia.

Jednak – za każdym razem podważając pozycje dogmatyczne. Tym bardziej, że już od dawna dziwił i śmieszył mnie fakt, nierzadki wśród „zaangażowanych lewicowców“ (czyli głównie sytych intelektualistów z nastawieniem „czarnego bloku“ – jednak siedzących przed komputerem na kanapie), iż bez-myślnie wrzucają do jednego własnego „ideologicznego“ wora szwarc, mydło i powidło. Aktywiści walczący z energią atomową są „automatycznie“ również feministami, krytykami banków, i zwolennikami Wolnej Palestyny. (Ja w sumie też jestem i pierwszym, drugim, trzecim i czwartym – ale nie w formie abonamentu „cztery w jednym“).

Mimo to, nie chodziło tylko o krytykę dogmatów i dyskurs dla dyskursu (choć i to bywało ciekawą nauką – zarówno pokory i autokrytyki, gdy „atakowano“ mnie rzeczowo, jak i trenowania grubej skóry, gdy ataki miały formę osobistą i emocjonalną). Chodziło o wypracowywanie pomysłów i rozwiązań, czyli przejście ponad tylko krytyką stanu obecnego: ja od strony liberalnej, czytelnicy od lewicowej. I kilka razy nawet się udało.

Po tematach ekonomicznych, i nieregularnych interludiach z polityki niemieckiej, zainteresowałem się bardziej kwestiami społecznymi (o ile nie socjologicznymi), by wreszcie wylądować w ostatniej fazie nie tyle w filozofii i etyce, co wręcz metafizyce.

Teraz, po niemal dwu latach od napisania ostatniego wpisu na bloga „Das Geschenk der Verlangsamung“, postanowiłem odgrzać stare tematy. Nie tylko, bo modne są obecnie wszelkie możliwe „retroizmy“ (od mebli i mody po muzykę i nacjonalizm), ale jako weryfikację moich ówczesnych opinii i propozycji. Co dwa tygodnie będę więc tu wskrzeszał – niekoniecznie chronologicznie – wybrany temat z 139 napisanych tekstów, próbując opisać go autokrytycznie lub i nie – o obecnej perspektywy – podając i link do niemieckojęzycznego oryginału.

Dziś kończę linkiem do całości tych „wpisów zebranych“ – w nadziei, że jednak nikt tego przez wieczór nie zdoła przeczytać!

https://www.freitag.de/autoren/lukasz-szopa

 

Reklamy

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Łukasz Szopa i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Szopa w salonie

  1. Pharlap pisze:

    Przepraszam, że zwracam uwagę na ostatniorzędny detal:
    „choćby Piratów (wtedy jeszcze istnieli) ..”
    Z tego zdania wnioskuje, że już nie istnieją, ale w Europejskim Parlamencie zasiada pani Julia Reda – przedstawicielka Niemieckiej Partii Piratów. Przynajmniej tak podaje wikipedia.
    Więc jak to jest?

  2. Łukasz Szopa pisze:

    Oczywiście ma Pan rację – partia Piratów nadal w Niemczech istnieje, jeśli trzymać się faktów: są nadal zarejestrowani, mają przedstawicieli nie tylko w PE, ale i w niejednej gminie. Moje sformułowanie proszę więc zrozumieć jako „realpolityczne”. Niestety, gdyż sama partia bardzo mi się podobała – zarówno z uwagi na rozległość i „niestandardowość” ideologiczną (a i tematyczną, bo wbrem opinii jak najbardziej zajmowali się więcej niż „internetem”), jak i właśnie na ochotę na debaty.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s