Legenda o Warszawie – odcinek IV

Wiktor Ostrowski

Ucieczka

Warsz, razem z innymi towarzyszami niedoli, zmuszeni są do ciężkiej pracy niewolniczej. Nędzna nora, w której śpi kilkudziesięciu jeńców, nie ma nawet barłogów, wszyscy śpią na gołej ziemi, przytulając się do siebie dla ciepła. Od świtu do ciemnej nocy pracują wytężeni, a za każde niedbalstwo są nieludzko katowani.
Dwóch niewolników łowi ryby z ciężkiej łodzi, na której oprócz nich siedzi dwóch pruskich wojowników. Od tej łodzi rozciągnięta jest sieć do małej łódki, na której jest Warsz. Płyną powoli, sieć obciąża się coraz bardziej. W chwili, kiedy osiedle i inne łodzie nikną już w oddali, Warsz jednym ruchem wyrzuca sieć do wody, wpiera drąg w dno rzeki i – nim Prusowie zorientowali się, już Warsz na swojej lekkiej łódce odpłynął o kilka staj. Prusacy podnieśli krzyk, naciągają łuki i strzelają w stronę Warsza, jednocześnie ponaglają jeńców do szybkiego pchania łodzi za Warszem. Ale łódź, obciążona wielką pełną siecią, nie może płynąć szybko i – nim inne łodzie pruskie ruszyły w pogoń – już Warsz zniknął im z oczu za zakrętem rzeki. Prusowie rezygnują z pogoni. W głąb puszczy, przez którą płynie rzeka, nie chcą się zapuszczać, a zresztą idzie tylko o jednego niewolnika.
Warsz silnie i nieprzerwanie pcha swoją łódź w dół rzeki. Jednocześnie przegląda sprzęt, który – w tajemnicy przed Prusami – udało mu się schować na dnie łodzi. Najważniejsze to, że ma siekierę i dużą ilość rozmaitych sznurów, a także małą sieć. Upływają godziny i dni. Warsz już sporządził sobie podczas postoju na brzegu rzeki łuk i zaostrzył sporo strzał. Zatrzymując się na krótko – bo wciąż obawia się pogoni – poluje i odżywia się mięsem zabitych ptaków i małych zwierząt.
Warsz widzi, że jego rzeka wpada do wielkiej rzeki, która płynie tworząc liczne rozlewiska. Namyśla się, w którą stronę płynąć. Rzeka płynie na północ, Warsz boi się tego kierunku, słusznie mniemając, że może tam napotkać Prusów. Obiera zatem przeciwny kierunek, licząc że może doprowadzi on go do swoich. Tak więc natychmiast odbija od brzegu i – ciężko walcząc z silnym nurtem – posuwa się w górę rzeki. Teraz nie idzie mu już tak łatwo, jak poprzednio i Warsz bardzo musi się napracować, toteż częstsze są przerwy i odpoczynki.
Widzi jednak, że cel jego wędrówki może stać się rzeczywistością, nie traci więc nadziei – płynie – polecając się bogom rzeki i od nich oczekując opieki i pomocy.

Pieśń Warsza:

Dobrej rzeki dobre bogi,
Rzeki szarej, rzeki wielkiej,
Sprawcie, niech nie znajdą wrogi
Drogi do mnie, dobre bogi…
Dobre bogi dobrej rzeki,
Chrońcie mnie od mocy wszelkiej,
Nieście łódź mą w kraj daleki,
Wielkie wody wielkiej rzeki.
Dobrej rzeki bogi dobre,
Wiedźcie mnie przez prądy, progi,
By me serce było chrobre,
Dozwólcie, o bogi dobre…

Warsz przybliża się, płynąc łodzią, do brzegu rzeki. Puszcza przerzedza się tam, tworząc polanę, za którą wznoszą się urwiska, porosłe puszczą.
W momencie, kiedy łódź Warsza jest blisko brzegu, trafia na ostry głaz, który rozbija cały dół łodzi. Warsz z wysiłkiem holuje łódź do brzegu, wyciąga ją na piasek i znosi swój skromny dobytek na brzeg.
Zabobonny chłopak widzi w tym rękę bogów i decyduje się na pozostanie w tym miejscu na długo może na zawsze. Od razu zatem, bez chwili wypoczynku, zabiera się do zabezpieczenia sobie noclegu. Jeszcze przed nocą z nazbieranych konarów i gałęzi tworzy ochronę przed dzikimi zwierzętami. Z gałęzi buduje szałas, który będzie jego domem aż do zbudowania bardziej trwałego domku.

Foto: Krzysztof Woźniak

Bożenka z psem wędruje niezmordowanie, oddalając się coraz bardziej od znienawidzonego grodu i groźnych nieprzyjaciół. Dziewczyna w czasie długiej wędrówki, pod wpływem wciąż grożących niebezpieczeństw, dziczeje coraz bardziej. Nie ma ona teraz trudności ze zdobywaniem pożywienia. Poluje coraz to sprawniej. Pies również poluje i przynosi jej coraz to nową zwierzynę. I Bożenka, i Ryk są syci i – co za tym idzie – silni. Dziewczyna włada już tak oszczepem, że nie boi się nawet grubego zwierza. Boi się tylko ludzi i wciąż obawia się pogoni.
W czasie wędrówki, zwłaszcza o wieczorowej porze, majaczą się wciąż dziewczynie leśne widziadła. Ona się nawet ich już nie boi, ale nie rozumie tego, co ją otacza, i granica między otaczającą ją przyrodą a zjawiskami nieziemskimi zaczyna się w jej umyśle zacierać. Jednak nie boi się, zwłaszcza że pies nie reaguje zupełnie na te zjawy, a – gdyby były naprawdę – to on pierwszy odczułby niebezpieczeństwo.
Przed wieczorem pewnego dnia dziewczyna z psem dochodzi do miejsca, w którym „jej” rzeka wpada do innej, wielkiej rzeki, toczącej swe szeroko rozlane wody. Dziewczyna staje bezradna. Czy przeprawić się na drugi brzeg, „mojej” rzeki, ale to trudne, bo i ta rzeka przy ujściu jest szeroka i niebezpieczna, czy też iść w górę przeciw prądowi rzeki.
Bożenka coś jednak wie o tej wielkiej rzece. Starzy ludzie w grodzie bajali o niej, o rzece daleko na wschodzie, do której jednak nikt z grodu jeszcze nie dotarł. Bożenka patrzy uważnie w dal i nagle spostrzega na daleko w wodzie płynącą postać – pół kobietę – pół rybę. Płynie, pluska się i igra w wodzie w promieniach zachodzącego słońca. Nagle zatrzymała się, jakby stanęła na ogonie i ręką wyraźnie wskazała Bożence kierunek – w górę rzeki. Bożenka już wie, to Panna Wodna, o niej to bajały stare kobiety w grodzie, że dziewka, którą opiekuje się Panna Wodna, zawsze będzie szczęśliwa. Toteż Bożenka nie waha się ani chwili i – ślepo posłuszna idzie z psem we wskazanym kierunku. Panna Wodna niknie.

Leśne obozowiska uciekinierów z grodu. Odpoczywają, jedzą. Łowcy z puszczy przynoszą ubitą zwierzynę. Dziewczęta rozniecają ogień, warzą strawę. Mężczyźni budują prowizoryczną wędzarnię i – podtrzymując ciągły ogień – wędzą mięso na dalszą wędrówkę. Panuje tu ład, porządek i spokój. Dagniew rozstawił nieliczne straże, które pilnują, żeby nikt nie zaskoczył ich nie przygotowanych, ale nawet daleki zwiad, stale penetrujący puszczę w kierunku grodu, nie znajduje nic niepokojącego. Z każdym dniem wędrówki niebezpieczeństwo pogoni maleje. Zresztą nie obawiają się specjalnie wroga.
Jest ich trzydziestu, a i trzydzieścioro dziewcząt uczy się pilnie od chłopców władania bronią – sulicą, łukiem czy nawet toporem. To młode i silne dziewki, idą, pracują, nie gorzej od chłopców i wytrzymują dzielnie trudy wędrówki.
Tym razem odpoczynek był długi – kilkudniowy, bo i zapasy należało poczynić, i strudzonym nogom dać oddech i starunek. Ale koniec postoju. Znów wąż objuczonych młodych rozciąga się, otwierany i zamykany przez czujny zwiad. Orientując się według słońca i mchu na drzewach idą wytrwale dalej.

Warsz samotnie pracuje niemal bez wytchnienia w swojej nowej zagrodzie. Otoczona ona jest już wysokim zasiekiem, założonym ostrymi krzewami i gałęziami z jednym tylko otworem na wejście – od strony rzeki. Od strony puszczy jeszcze nie wszystko jest ogrodzone. Chata – mała, ale dla Warsza dostateczna – jest gotowa i pokryta gałęziami i mchem. Przy chacie Warsz ułożył w sągi drewno na opał, na zimę.
Robota jest trudna, bo ze wszystkich potrzebnych narzędzi Warsz posiada tylko jedną siekierę, więc na razie o takich robotach, jak naprawa łodzi, nie ma co nawet marzyć. Więc poluje, choć wciąż je mięso i jest nie słabszy, jednak ani chleba, ani kaszy nie uświadczy. Ale trudno tak trzeba żyć.

Rosław dumnie rozparty w łodzi popychanej z prądem przez dwóch silnych pachołków. Od czasu do czasu przegląda pilnie brzegi rzeki. Nagle każe on zatrzymać łódź i zbliżyć się do brzegu. Nareszcie znalazł trop. Raz jeden Bożenka zaniedbała starannego zatarcia śladów. Rosław znajduje popiół po ognisku i strzępy starego giezła Bożenki. To tu narządzała ona sobie nowe okrycie ze skóry zabitej łani, której kości również wskazują na obozowisko. Teraz Rosław z nową energią siada do łodzi i popycha pachołków, nie szczędząc im wymysłów i szturchańców.

Reklamy

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wiktor Ostrowski i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s