Legenda o Warszawie – odcinek VI

Wiktor Ostrowski

Wolność

Wczesny ranek. Nocne mgły jeszcze unoszą się nad rzeką i  brzegiem. Bożenka z psem udają się w dalszą wędrówkę. Dziewczyna  już jest bardzo zmęczona swą wędrówką i ostatnimi przeżyciami. Idzie powoli, ale nie stara się iść wodą. Wie, że po śladach już nikt do niej nie dojdzie. Nie ma co się spieszyć. Marzy o zatrzymaniu się na długi czas, może nawet na całą jesień i zimę. Mimo obecności psa czuje się bardzo osamotniona. Tęskni za ludźmi, ale tylko ludźmi dobrymi. Wciąż myśli o Warszu i głośno płacze na  jego wspomnienie. W takich razach pies stara się ją pocieszyć, skacze na nią, łasi się i dopina tego, że dziewczyna uspokaja się.

Tak, mogłaby prowadzić osiadłe życie, byle z nim, z ukochanym. Teraz byłaby dobrą żoną, bo przecież przez czas swej wędrówki zmężniała, mięśnie ma, jak ze stali i nie lęka się niczego, ale samotność wciąż jej ciąży.

Puszcza rozrzedza się, jednocześnie blask słońca pokonuje mgły. Puszcza kończy się, przechodząc w wielką polanę na samym  brzegu rzeki. Dziewczyna staje, jak wryta. Na pierwszym planie widzi suszące się sieci rybackie. Polana zalana jest promieniami słońca.

/Uwaga!/ To przejście ma być podkreślone światłem i ostrością konturów. Przejście od mroków puszczy – świata nieco irrealnego, do tej polany, pełnej gwaru, na której pracuje 60 chłopców  i dziewcząt, wznoszących chaty, kopiących ziemię, grodzących wokół całej polany zasieki, narządzających łodzie, krzątających się, wesołych, przekrzykujących się i śpiewających.

Bożenka nie wie, kogo ma przed sobą – czy to swoi, czy może Prusowie. Nie wie, czy nie czeka jej jeszcze gorsza niż w grodzie niewola… Ale nim dopadła krzaków, aby się tymczasem skryć, nim zdołała pomyśleć i zastanowić się – pies z głośnym ujadaniem  skoczył prosto w gromadę pracujących dziewczyn. Te poznają go momentalnie: to Ryk – pies Bożenki. Skąd się wziął? Ale pies ciągnie je wyraźnie w stronę kryjówki Bożenki. Dziewczęta biegną  i dopadają krzycząc, śmiejąc się i płacząc. Bożenka widząc Żywię, Sławę i inne dziewczęta, słabnie i pada zemdlona. Ale ją podtrzymują, cucą i głośno wołają Warsza.

Bożenka odzyskuje siły, widzi biegnącego do niej Warsza, po chwili pada w jego objęcia. Pies na nich skacze z radości.

Leżąc wygodnie na wiązce trawy Bożenka tuli się do Warsza i  opowiada mu bezładnie swoje dzieje. Gromada zaniechała pracy, wszyscy siedzą wkoło, pies leży z głową na kolanach Bożenki.

Dagniew opowiada Bożence o ich dziejach, i o postanowieniu  ustanowienia Warsza jako grododzierżcy. Teraz – mili – już u nas  nie ma samotnika. Tu będzie osada, może potem gród, a może my tu  stworzymy wielką gromadę – gromadę wolnych ludzi.

Bożenka będzie – jest już – żoną Warsza – Warszową. I tak   się zowie nasza osada: Warszowa!

Teraz – mówi Dagniew – na dziś skończone praca. Skończyły  się smutki, zginęło zło. Nie ma niebezpieczeństwa, pogoni, zginął Rosław, tak jak ginie każdy zły człowiek. Dziś weselmy się. Dzisiaj – pierwsze u nas sobótki.

Wieczór zapada. Na polanie nad rzeką płoną liczne ogniska. Dziewczęta i chłopcy tańczą i śpiewają.

Piosenka:

Wyrwaliśmy się z uwięzi
Tnijmy drzewa i gałęzie
xxxxxxxMłode ręce i ramiona,
xxxxxxxKażde z nas co chce – dokona
Mocniej, bracie, bij toporem:
Poradzimy sobie z borem
xxxxxxxPiękne chaty postawimy,
xxxxxxxMy się zimy nie boimy.
Będziesz siać, łowić, polować
Na mróz musim jadło schować.
xxxxxxxRazem, chłopcy i dziewczyny
xxxxxxxPiękne chaty postawimy.
Dagniew z Warszem łódź nam skleci
Sława z Żywią wiążą sieci,
xxxxxxxPieśń rozbrzmiewa, ogień płonie,
xxxxxxxPraca co dzień pracę goni.
Nikt nas nie gna, nikt nie bije,
W ciężkiej pracy każdy żyje.
xxxxxxxNa wolności – choć przy pracy.
xxxxxxxNie jak w grodzie, a inaczej.
Wyrwaliśmy się z tej matni
Chłop z nas każdy nie ostatni
xxxxxxxA dziewczyny się zwijają
xxxxxxxI, jak mogą, pomagają
Razem wszyscy pracujemy
A po pracy tańcujemy.
xxxxxxxI tak w tańcu, śpiewie, trudzie
xxxxxxxŻyjemy my – wolni ludzie.

W oddali widać płonące ogniska i dziewczęta z chłopcami igrający i tańczący. Na pierwszym planie – na samym brzegu rzeki /zdjęcie od strony rzeki/ siedzi Bożenka i Warsz, u stóp ich leży  pies. Bożenka, przytulona do Warsza, kończy swą opowieść. Zniknęło wszystko złe, które im zagrażało. Już jest bardzo dobrze. Wprawdzie nie zagoiły się jeszcze wszystkie blizny i sińce na ciele dziewczyny, ale już jest ona szczęśliwa. Mówi: – Wszystko  tu nowe, wszystko młode, wszystko radosne i przyjazne. Ta wiara w lepsze jutro towarzyszyła Bożence w całej jej wędrówce i spowodowała, że dziewczyna wszystko przetrwała i wytrzymała. Ta polana pełna życia, co się zwie Warszowa, ta chata Warszowa, łódź Warszowa i ona, Bożenka też jest Warszowa.

Odjazd kamery i zdjęcia następne wykonywane są jakby z drugiego brzegu rzeki. Widać jeszcze grupkę dwojga młodych z psem i ogniska na drugim planie.

Z wody wyłania się Syrena, trzymająca w rękach tarczę i miecz  i na tle ognisk i nowo tworzonej osady śpiewa pieśń o Warszawie.

Podczas śpiewu zmienia się tło obrazu z przenikaniem – i ukazują się:

Warszawa – osada
Warszawa – duża wieś
Warszawa – gród
Warszawa – miasto – czasy wojen szwedzkich
Warszawa – czasy stanisławowskie –
powstanie kościuszkowskie
powstanie 1831
powstanie 1863
Warszawa – w dniach I wojny światowej
Warszawa – międzywojenna
Warszawa – Obrona Warszawy 1939
okupacja – akty zbrojne
powstanie 1944 – zniszczenie Warszawy
oswobodzenie Warszawy
odbudowa – lata pięćdziesiąte
stan obecny
wizja Warszawy przyszłości

W czasie śpiewu Syrena przy słowach „stanę tak…” wznosi miecz i osłania się tarczą, przybierając klasyczną postać herbu Warszawy.

Końcowa strofy powtarza chór przy dźwięku fanfar triumfalnych,  za syrena błyszczy słońce, obejmując jej postać promiennością i ten  obraz jest końcowym momentem filmu.

Pieśń Syreny

U brzegu wód, wśród letniej nocy,
Puszczy szelestów, szumu drzew,
Tajemne siły, czary, moce
I tura ryk, i wilczy zew
I zapomnianych bogów gniew.
I Wisły plusk, Syreny śpiew
xxxxxxxxxxxxxxSyreny śpiew
Uszły już duchy z miast i grodów
Z rycerskich zamków, kmiecych chat,
Tam chwalą teraz nowych bogów,
Lecz wiele wieków, wiele lat
Przejdzie, nim puszczy zamrze zew
I Wisły plusk, Syreny śpiew
xxxxxxxxxxxxxxSyreny śpiew
Prastarej Wisły szumią fale
Pod toporami padnie las
Wartownik czuwać będzie stale
W grodzie nad Wisłą, koło nas,
Trwać będzie wrogim mocom wbrew
I Wisły plusk, Syreny śpiew
xxxxxxxxxxxxxxSyreny śpiew
Na brzegu Wisły gród się wzniesie,
Mieszkać tam będzie dzielny lud,
Tam gdzie pląsały skrzaty w lesie
Człowiecza dola, twardy trud
I inny dźwięk niż szelest drzew
I Wisły plusk, Syreny śpiew
xxxxxxxxxxxxxxSyreny śpiew
A biały orzeł, zwiastun sławy
Dumny polskiego ludu znak –
Lecz grodu znak, lecz znak Warszawy,
To ja, Syrena, stanę tak
I da Warszawie mężną krew.
I Wisły plusk, Syreny śpiew
xxxxxxxxxxxxxxSyreny śpiew
Choć całą mocą wróg uderzy
Nie zniszczy ogień jej ni miecz
I niech Warszawa w gruzach leży
Ucieknie wróg z jej murów precz.
walczy Warszawy lud jak lew
Pod Wisły plusk, Syreny śpiew
xxxxxxxxxxxxxxSyreny śpiew
Warszawa z gruzów znów powstanie,
Warszawa wiecznie będzie trwać,
Zwycięskim ludem są Polanie,
Zwycięstwa hymn Warszawie grać
Będą korony starych drzew
I Wisły plusk, Syreny śpiew
xxxxxxxxxxxxxxSyreny śpiew

Ustawiony nad Wisłą w kwietniu 1939 roku pomnik spiżowy autorstwa Ludwiki Nitschowej; do postaci Syreny pozowała Krystyna Krahelska, poetka, harcerka, etnografka, żołnierz Armii Krajowej. Zginęła w drugim dniu Powstania Warszawskiego. Foto: Maria Kowalska

Reklamy

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wiktor Ostrowski i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s