Reblog: „Bardzo chciałbym zapomnieć” 4

Przekraczając granice

Amnezyjne podsumowanie

wpis z 17 kwietnia 2016 roku

Teksty dotyczące utraty pamięci i pierwszych dni po tym zdarzeniu zakończyłem w momencie wylotu do kraju.

A jak sytuacja wygląda teraz, po pewnym już czasie? Jak pewnie się domyślacie, pierwsze tygodnie upłynęły mi na ciągłych wizytach u lekarzy. Wiele pytań, skanów, prześwietleń i badań krwi.

Moje ciało powoli już wraca do normy, rany fizyczne pogoiły się (zostały jedynie blizny), wyniki krwi na początku odbiegające od normy, teraz do niej już wracają, jednym słowem fizycznie czuję się już znacznie lepiej.

No dobra, a co z pamięcią i psychiką, spytacie? Czy wróciła mi już pamięć?

Niestety pamięć jako taka na razie mi jeszcze nie wróciła, wracają, jak to określili lekarze, tak zwane automatyzmy. Co to dokładnie oznacza? Nauczyłem się ponownie, jak obsługiwać telefon czy komputer (zajęło mi to w sumie kilka dni, ale to wróciło), idę w dobrym kierunku, choć nie wiem, dlaczego go obrałem itp. Moje ręce, nogi i inne części ciała przypomniały sobie, co należy robić w danych sytuacjach, nawet tych bardziej skomplikowanych. Choć, nie ukrywajmy, daleko im jeszcze do doskonałości, ale przynajmniej widać już poprawę.

badanie 1

Lekarze są zgodni, wyniki badań i postępy, które czynię dobrze rokują na przyszłość. Pamięć powinna mi wrócić w przeciągu kilku miesięcy. Fajnie, ale to jednak mi nie wystarcza, ja chciałbym, aby wróciła JUŻ. Wygląda na to, że w tej sprawie jestem niecierpliwy jak małe dziecko, które chce dostać zabawkę lub wyjść na dwór.

Dzięki pomocy przyjaciół, znajomych i rodziny zaczynam powoli składać swoje „stare” życie w całość, ale, jakby nie było, to jest to ich wizja mojego życia. Czy takie właśnie było? Czy ja je tak widziałem i odczuwałem? Tego nie wiem, pozostaje to dla mnie cały czas zagadką i pewnie nic się nie zmieni do czasu, aż odzyskam „swoje” wspomnienia.
Lekarze studzą moje nadzieje z tym związane i twierdzą, że to będą kolejne, pojawiające się w różnej kolejności, skrawki, które będę układał niczym wielkie życiowe puzzle. Nic nie stanie się tak naraz, jak za dotknięciem różdżki. Co więcej, mogą pozostać jakieś fragmenty, które będą dla mnie długo, lub nawet na zawsze okryte mgłą zapomnienia.

Podobno najważniejsze jest teraz dla mnie unikanie stresu. Łatwo się mówi, spróbujcie się nie stresować, gdy z prawie czterdziestu trzech przeżytych lat pamiętacie tylko dwa miesiące i gdy co niektórzy naciskają, żebyście przypomnieli sobie dokładnie jakąś rzecz, bo to ważne. Cholera, przecież wiem, że to ważne i co z tego, jak w głowie mam pustkę.

No dobrze, tyle o pamięci. Słyszę też często pytania, jak się z tym czuję psychicznie. No cóż, tu bywa różnie, są lepsze i gorsze dni, chwile radości i chwile zwątpienia. Całe szczęście, że stanowczo w moim życiu przeważają ludzie mi przychylni, którzy już dużo mi pomogli, podtrzymali na duchu i na bieżąco dalej to robią. Trafiło mi się gdzieś takie stwierdzenie „Prawdziwym bogactwem człowieka, są jego przyjaciele” (nie jestem pewien, czy dokładnie to zacytowałem, ale sens był właśnie taki), dziś mogę się pod nim podpisać obiema rękami. Gdyby nie oni, mój stan psychiczny byłby dużo gorszy.

Ostatnie wydarzenia zweryfikowały tez listę osób mi bliskich, czasami na korzyść, a czasami wręcz odwrotnie. Świat potrafi zaskakiwać, ale to dobrze, gdyby tak nie było, nasze życie byłoby monotonne i mdłe jak niedoprawiona potrawa.

badanie 2

Na tym kończę to krótkie amnezyjne podsumowanie i wskakuję w buty, lekarze doradzają mi dużo wychodzenia z domu i spacerów ulicami miasta, które powinienem znać jak własną kieszeń, bo przeżyłem w nim połowę swojego życia, a niestety tak nie jest. Plusem tego powtórnego odkrywania jest jednak na pewno to, że podczas tych wypadów oczyszczam umysł i po powrocie mogę go katować, po raz kolejny, obrazami utrwalonymi na fotografiach, filmach i opowiadaniach z mojego życia. Mój mózg musi teraz pracować na podwójnych obrotach, nie mogę dać mu zapaść w niebyt rozkosznej laby. Ciągłe pobudzanie tej szarej masy przyczyni się podobno do szybszego powrotu pamięci, tak aby pytanie „A pamiętasz jak…?” nie było już koszmarem.

Dopisek po roku za tydzień

Reklamy

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Przekraczając granice i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s