Szopa w salonie 4

Łukasz Szopa

Integracyjne miejsce zbrodni, albo „Der Tatort ist ein Meister aus Deutschland“

Nie za często, tak co kilka lat, robię sobie prywatny test integracji. Czyli jako e-migrant, mieszkający przez ostatnie piętnaście a może i więcej lat głównie w Niemczech, a nie będąc tu urodzony – sprawdzam sobie, na ile to się zniemczyłem.

Taki test jest krótki, prosty, a i szczery. Nie, nie jest alternatywą dla testu „integracji“ będącego w Niemczech podstawą do otrzymania obywatelstwa. Ten urzędowy, nie chwaląc się za bardzo, pewnie bym – w odróżnieniu od większości obywateli niemieckich! – też zdał. No, ale jaka w tym frajda. Nie po to tłumaczę się od lat, dlaczego nie zamierzam ubiegać się o niemieckie obywatelstwo, by teraz robić testy i je jeszcze zdać. Ale ten „mój“ teścik – to co innego.

Polega on w sumie na dwóch punktach (naprawdę nietrudne!). Po pierwsze: odczekaj do niedzieli, godzina 20:15. Po drugie: Zaczniesz oglądać telewizyjny kryminał, głównie serial „Tatort“, czy nie? Jeśli tak – jesteś w duszy Niemcem. Jeśli nie – może też, ale mniej.

Oczywiście, jako że nie żyjemy w latach osiemdziesiątych, są też szersze i łatwiejsze do zdania wersje tego testu. W sumie – wystarczy borykać się z kwestią, czy w niedzielny wieczór jednak usiąść na kanapie (z małżonką, partnerem, winkiem – do wyboru, niepotrzebne skreślić) przed odbiornikiem TV – czy jednak nie. Tak, już samo zastanawianie się („Sonntagskrimi – Ja oder nein??“) jest dowodem zintergrowania się w niemieckość. Nie mówiąc o wersjach kompletnie współczesnych, czyli komentowaniu na żywo odcinka „Tatort“ na Twitterze albo oglądania – z braku partnerki ale i tak przy piwie czy winie – w pobliskiej knajpie, gdzie odbywa się celebrowanie tradycji w formie kolektywnego oglądania kryminału przez rzeszę lokalnych singlów i singielek.

Ze statystyk winika, że Niemcy to rzeczywiście kraj niebezpieczny, pełen przestępczości, konfliktów, mordobicia, gwałtów, gangów, wojenek etnicznych i międzymafijnych, i rojący się od psychopatów (co dotyczy ostatnio nie tyle przestepców, co policjantów śledczych). Mówię o statystykach telewizyjnych. O ile w porównaniu z latami 80 i 90 spadła wyraźnie oglądalność (i powiązana z tym pokazywalność) telenoweli, quizów, tenisa czy filmów erotycznych – tak wzrosła ilość emisji filmów kryminalnych. Szacunkowo: około 50 na tydzień, a liczymy tu tylko jakieś 10-15 większych kanałów telewizyjnych (w tym regionalne i niszowe), a nie jak we włoskiej kablówce 150 do 200.

Ponadto, jak już przestępstwa, to hard core. Musi być morderstwo. A przeważnie i morderca. Kryminał o łapaniu przestępców podatkowych? Pościg samochodowy za złodziejem z MediaMarktu? Łamanie (sobie) głowy nad tym, które grupy kiboli zaatakowały jaką budkę z hamburgerami – i czy za piwo puszkowe zapłacili, czy nie? Nie do pomyślenia! Nawet „mocniejsze“ przestępstwa – jak powiedzmy dziabanie nożem, gwałty, uprowadzenia, dramaty rodzinne czy przekręty mafijne – nie mają szans w scenariuszu telewizyjnego kryminału. No, chyba że w kombinacji z morderstwem. Ale to żadna sztuka – gdyż w sumie wystarczy tylko morderstwo, reszta mało ważna. Co tam motyw. Co tam praca policjantów śledczych, dociekanie, logika, sztuka dedukcji. Holmes, Poirot czy nawet Colombo nie mieliby tu miejsca – za dużo główkowania, za dużo gadania, za dużo faktów i logiki. Co nie znaczy, że musi być akcja, strzelanina, pościgi i walka na pięści. Dużo ważniejsze są osobiste, głównie mentalne, problemy policjantów, czasem i ofiar. No i dodatek ostatni – choć w tytule i wstępie nieraz pierszoplanowy – jakiś element „społeczno-polityczny“. Czyli na przykład – problem jakiejś tajemniczej mniejszości (Alewici, transseksualiści, bawarscy chłopi), problem polityczny (terror nie terror? islam nie islam? faszyści czy antyglobaliści? kasa czy ideologia? ideały czy rewanż?), gospodarczy (niedobre banki, start-upy internetowe czy instytuty spa & wellness) czy socjalny (biedne matki, biedne dzieci, biedni ojcowie, biedni krewni, biedni uchodźcy, biedni emeryci, biedne dzielnice itp). Aha, a problemy policjantów, to proste, wzięte z życia czy podsłyszane z przystanku autobusowego: stres, alkohol, walące się związki, zdrady z sąsiadką czy kolegą, samotność, fobie, problemy z przeszłości, konflikty rodzinne (jako syn/córka czy ojciec/matka, albo i to i to).

A więc, jeszcze raz, how to make a deutsche krimi: jakiś temat z nagłówków + morderstwo + ciągnące się od odcinków problemy policjantów śledczych. Fertig. I pamiętajmy! Inne przestępstwa mile widziane, ale bez trupa nie da rady! I ten trup serwowany na początku, minimum jeden, ale kilka to już przyzwoitość (z kolei 34 to troszkę za dużo, choć zdarza się).

Co śmieszne, gdyby spojrzeć na to lingwistycznie, to tytuły najważniejszych niemieckich serii kryminalnych (ale i tych importowanych z Wielkiej Brytanii czy Szwecji) wcale nie sugerują morderstwa. „Tatort“ to w sumie tylko „miejsce przestępstwa“, co można też interpretować jako „miejsce zbordni“ – jak kto chce. Czy całkiem neutralny „Polizeiruf 110“ (czyli „Telefon Policyjny“) – przecież na to 110 dzwoni każdy, komu ukradziono rower czy niejedna rencistka, której wydawało się, że widziała „kogoś obcego“ na podwórzu.

Wspomniałem Szwecję i Wielką Brytanię. Tak, oni produkują niezłe ponoć kryminały – ale gdyby internetowo porównać ich program telewizyjny, to nie są takimi znów konsumentami takowych. Przynajmniej nie jak Niemcy. Podobnie gdy zerkniemy na program TV Polaków, Francuzów, Rosjan czy Włochów (tu to trochę trwa – mają, nie tylko Włosi, po 200 stacji!) Co do Szwedów to i tak podejrzewam, że większość tych „typowo szwedzkich kryminałów“ to tylko na eksport, a może i tylko z nazwy „szwedzkie“ – podobnie jak w latach 70 „szwedzkie“ filmy erotyczne, „typowo szwedzka“ ABBA czy choćby IKEA.

Pozostając przy Szwedach: Kilka lat temu stwierdziłem (patrz link), że jednak jestem już dosyć zniemczony, zintegrowany i „ukryminalniony“ – gdyż jednak zdarza mi się w niejeden niedzielny wieczór, że jednak – choć wcześniej się z tego naśmiewałem – usiądę sobie na kanapie, z gin-tonikiem lub winkiem, ale z partnerką, i oglądamy. Co dla niej jest tradycją, a dla mnie – wspólnym spędzaniem czasu (no czasem nie tylko trzeba, ale i miło). Tym bardziej, że jednak trudno co drugi dzień oglądać jakiś filmowy dramat psychologiczno-małżeński Bergmanna, gdzie Liv Ullmann i Max von Sydow nie dają rady nawet wspólnie nie tyle usiąść na kanapie, ale i pić.

Z kolei gdy wziąłem się za pisanie tego tekstu dzisiaj, mój test wypadł po latach już inaczej – stwierdziłem, że jednak od jakiegoś czasu (tygodnie, miesiące, lata?) kryminałów telewizyjnych oglądam zdecydowanie mniej, właściwie już wcale. Więc w sumie mój poziom niemieckiej integracji – spadł! Dlaczego? Czy winna jakość filmów? Czy kanapa? Partnerka? O powodach, czyli dlaczego i jakie preferencje zmieniłem (oglądam coś innego, może więcej czytam czy siedzę w sieci? z partnerką inaczej spędzam czas – a może i inną partnerką? a może po prostu zepsuł się rzutnik?) – przemilczę dla zagadki. Gdyż to nieistotne.

Z drugiej strony, kończąc teraz ten tekst – muszę mimo to stwierdzić, że w tym szerszym pojęciu mój test na integrację niemiecką i tak niechcący zdałem!… Gdyż – kto pisze prawie dwie strony o sensie i bezsensie niemieckich serii kryminalnych, jednak nie może powiedzieć, że go ten temat nie integr… eee, inryguje!

Link do tekstu z „Der Freitag“, 08.11.2012:

https://www.freitag.de/autoren/lukasz-szopa/solidaritaet-mit-dem-boesen-taeter

PS od adminki – nie zdałam! nie oglądam! nie rozumiem, dlaczego polscy przyjaciele mówią, że obejrzą „Tatort” i pójdą spać, gdy tymczasem ja bym chciała do kina, na kolację, na lody, posiedzieć na balkonie, póki jest lato i akurat nie pada… Ale dzięki autorowi przynajmniej zrozumiałam, że jest to zjawisko społeczne… 

Reklamy

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Łukasz Szopa i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s