Szopa w salonie 12

Łukasz Szopa

S.T.S.

Dziś będzie trochę krócej. Nie żebym już z góry wiedział, ile mi się zechce i przyjdzie napisać – ale krótcej będzie, gdyż będzie o skracaniu. A właściwie – o spiskowej teorii skracania. Czyli S.T.S. Czytelnik zna mnie dotąd z dwóch przynajmniej anty-zalet: autowania się czymś tam, i brakiem skromności. No więc wyautuję się tym razem stwierdzeniem, że jednak wierzę w teorie spiskowe. A przynajmniej jedną. Nie, nie tą o żydowsko-masońsko-kapitalistyczno-komunistyczno-wegańskim spisku progenderowskich fake-newsów rozsiewanych za pomocą szczepionek spadających na nas przez cam-trailsy – gdyż to przecież oczywistość, nie teoria spiskowa, i na tyle znane, że nie ma co o tym pisać. Aha, miałem się też chwalić, nie tylko autować. No więc pochwalę się, że wierzę tylko w jedną teorię spiskową – tą, którą sam odkryłem. Czyli M.S.T.S. – moją spiskową teorię skracania.

Rzecz dzieje się głównie w Niemczech, choć może powinienem prowadzić badania więcej i szerzej, i okazałoby się, że nie lepiej ma się sprawa w Serbii, Polsce, USA czy Rosji. Ale skoncentrujmy się na języku niemieckim. Czy też, ściśle mówiąc – medialnym przekazie języka niemieckiego w przypadku skrótów.

Nie wiem, czy winna wszystkiemu „prasa“, a na pewno nie użyję terminu „Lügenpresse“ (ojej, użyłem!…). Ale stąd czerpię główny zasób dowodów. Czytając. I zauważając, że z biegiem lat (a czytam prasę niemieckojęzyczną od gdzieś 1987 roku), coś znika. (A to dopiero syndorom pierwszy!) A mianowicie – kropki. Punkty. Między literkami. Chodzi o skróty, które jeszcze w latach 60 i 70 zaznaczane były nie tylko dużymi literami, ale i kropkami pomiędzy. I tak Niemcy były wtedy w „E.W.G.“, w „U.N.O.“, w „N.A.T.O“ i tak dalej. W latach 80 i 90 to się zmieniło – okazało się, że znalazły się w całkowicie nowych organizacjach: „EG“ (i wkrótce potem „EU“), w „UNO“ oraz w „NATO“. O ile pierwsza zmiana była rzeczywistą zmianą nazwy, o tyle inne zmiany to po prostu zaoszczędzenie sobie kropek podkreślających skróty – pewnie podrożała nie tylko nafta (nie mylić z NAFTA!), ale i tusz drukarski i papier. Z „R.A.F.“ zniknęły wpierw kropeczki, potem cała RAF (chodzi o grupę terorystów, nie o brytyjskie siły lotnicze). USA z kolei nie tylko nie zniknęło, ale przeżyło i następną „reformę skrótowania“. Ostatnim Mohikaninem była wspaniała „F.D.P.“, która do 1998 trzymała się kropek (cóż, mała partia, czuła, że może wkrótce całkiem zniknąć).

I to następny punkt (których nie ma!), nawet dużo bardziej podejrzany i godny krytyki, niemieckojęzycznego, potocznego skrótowania – zanikanie dużych liter. To prawda, „USA“ nadal tak się pisze, dobrze trzyma się również „EU“, „OSCE“, „BVG“ czy „NRW“. Różnie bywa to w przypadku „OPEC“/„Opec“ czy „ADAC“/„Adac“. A całkiem „zesłowiono“ już skróty jak „Fiat“,„Uno“, „Nato“ czy „Naftę“.

A problem według mnie podwójny. Po pierwsze, łatwo o konfuzję – nie tylko gdy „Uno“ pojawia się bez „Fiata“, ale i gdy pojawiają się wspólnie. Dużo większym problemem jest jednak fakt, że obydwa zabiegi – niby graficzne, niby typograficzne – to znaczy po pierwsze usunięcie kropek, po drugie robienie ze skrótów wielkoliterowych „słów“, mają jeden niszczycielski efekt: czytelnik/odbiorca z czasem zapomni o tym, że dane słowo to właściwie skrót, a następnie – przestanie się pytać, „a co ten skrót właściwie znaczy“? Dlatego uważam te zabiegi za spisek – a odpowiedź redakcji na moje interpelacje (jedynie „Süddeutsche Zeitung“ raczyło raz odpowiedzieć), że „nie ma tu reguł, że tak się z czasem i przyzwyczajeniem przyjęło, że niektóre skróty się przerabia w słowa“ – tylko moją teorię potwierdzają. Bo niby prawda, „Uno“ wypowiedziane po włosku brzmi piękniej niż „United Nations Organization“, i po co zastanawiać się, co ma „Nato“ wspólnego z akwenem atlantyckim (którego członkiem są nie-atlantyckie kraje jak Turcja, Australia czy Słowacja).

A ja uważam, że powinniśmy wiedzieć, „kto zacz“, że po pierwsze coś skrótem jest, a po drugie – co znaczy. Nie tylko, by nie mylić „R.A.F.“ z „RAF“ czy „FKK“ z „F.C.K.“ Ale dla edukacji i codziennej świadomości w odbiorze newsów. Tym bardziej w czasach, gdy wg. badań opinii publicznej, tylko 55% pracowników branży IT wie, co oznacza „IT“.

Ja wiem, i jako pracujący informatyk właśnie tu pozwolę innym na wyjątek, i nie tylko ominięcie kropeczek, ale i „zesłowienie“ tego skrótu. Ale tylko, jeśli zechcecie mnie od dziś nazwywać „It-boy“!

P.S. Zapomniałem o trzecim punkcie M.S.T.S., czyli konfuzjowaniu. Bo Niemcy czasem robią skróty, które skrótami nie są. By nie dłużyć, dam dwa przykłady, tym razem bez interpretacji „dlaczego“ i „kto za tym stoi“: „OP“ i „KZ“.

A że i Niemcy na moją teorię nie potrafią odpowiedzieć, widać tu:

https://www.freitag.de/autoren/lukasz-szopa/die-abkuerzungsverschleierungs-info-avi

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Łukasz Szopa i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.