Szopa w salonie 17

Już TU kiedyś, kilka lat temu, był wpis o mocy zer. Dziś temat wraca.

Łukasz Szopa

Pochwała ekonomicznych zer

Sytuację ekonomiczną – czy globalną, czy państwową, czy swoją własną – odczuwamy i oceniamy nie tylko na podstawie zasobu portfela czy zerknięcia na stan konta. Do pośrednich ocen naszego dobrobytu należą z jednej strony „odczucie“, z drugiej – statystyki.

A nieraz jedno z drugim się łączy, a raczej miesza, i to niekoniecznie sensownie i racjonalnie. Gdy zerkamy w dział gospodarczy gazety – co bardziej nas martwi: „Wzrost bezrobocia o 50%“ czy „Bezrobocie na poziomie 5%“? A co bardziej cieszy: „Przychód krajowy brutto (PKB) pozostał na poziomie 3%“ czy „W skali europejskiej mamy piąty najwyższy wzrost PKB“? Różne ujęcia statystyczne a i językowe wpływają tak na emocjonalne oceny stanu gospodarki. Ale, co ciekawe, jest i odwrotnie, gdy czytamy, że „Bank centralny obawia się wzrostu inflacji“ czy „Nastroje na giełdzie i w tym kwartale optymistyczne“. No, niby ekonomia ma być nauką, a w dodatku ścisłą – a wiadomo już nie od kryzysu finansowego w 2007, że rzeczy jak „optymizm“ czy „zaufanie“ pojawiają się w jej kontekście aż tak często – że chciałoby się ekonomię i -istów wysłać do psychologa.

Dlatego, jako ekonomista i jako optymista, opowiadam się za zerem, a właściwie – zerami.

W niektórych przypadkach absolutnymi – bo któż nie ucieszyłby się z informacji, że „bezrobocie jest na poziomie 0%“ albo że dług publiczny wynosi zero złotych czy euro?

Ale i na poziomie cyfr wyrażających relację, wolę krąglutkie zero od różnych wzrostów i spadków.

Na przykład ceny: Nie widzę powodu, dlaczego obawiać się deflacji bardziej niż inflacji – i mówię to nie tylko pamiętając polskie lata 80 i początek 90. Za każdym razem dziwię się, gdy bankierzy czy ministrowie finansów lub gospodarki „życzą sobie inflacji na poziomie przynajmniej 2%“. Dlaczego, pytam, coś ma drożeć (albo też: dlaczego pieniądz ma tracić na wartości)? Samo dla siebie? Oczywiście tu odpowiedź jest prosta: Żyjemy w kapitalistycznym światku, gdzie finansistów i szefów koncernów ogarnia panika, gdy nie chce nam się wydawać pieniędzy. A jak pieniądz „tak troszkę“ traci na wartości – to coś mówi nam, by jednak polecieć na zakupy, czy to w Zalando czy w Media Markt, czyż nie? A czy nie byłoby naturalne, by – pomijając kwartalne czy nawet roczne lekkie wahania – poziom cen po prostu pozostawał bez zmian?

Inny przykład to bilanse handlowe: Tu też trochę się chce śmiać, czy raczej biadolić nad albo brakiem kompetencji, albo brakiem szczerości niejednego ekonomisty. Bo prawie każdy życzyłby sobie (dla swojego kraju czy strefy ekonomicznej) pozytywnego bilansu, czyli by to, co sprzedajemy innym (i co przynosi nam dochód), było zawsze dodatnie. Rzecz „niestety“ w tym, że żyjemy w zamkniętym obiegu, czyli na planecie Ziemia, gdzie niemożliwe jest, by każda gospodarka narodowa miała pozytywny bilans handlowy: Każdy plus jednego kraju oznacza po prostu ujemny bilans innego. Więc i tu, in the long term, idealne byłoby zero.

Wreszcie przykład „fajnego zera“ najbardziej kontrowersyjny, ale i najważniejszy: Wzrost gospodarczy, czyli zmiana z jednego roku na drugi poziomu PKB. Ten numer statystyczny to dla wielu niemalże dogmat wiary: bez wzrostu, mówią, fatalnie. I tłumaczą co najwyżej nieaktualną już od dawna hipotezą, że bez wzrostu nie spadnie bezrobocie. Zapominając nawet o tym, że PKB liczy się jako sumę wydatków na konsumpcję, wydatki publiczne i inwestycje prywatne (plus bilans handlowy z zagranicą). Czy musiałoby więc być aż tak źle, jeśli dany kraj, jego obywatele i firmy, w porównaniu do roku poprzedniego roku wyda więcej na inwestycje niż na konsumpcję? Lub gdy – by dać i przykład ku uciesze neoliberałów – ograniczymy wydatki publiczne, a wzrośnie konsumpcja? Pominę tu dłuższy opis „lekkiej“ bezsensowności całego PKB, ograniczając się do przykładu, że o ile wzrost wydatków na zbrojenia czy na naprawę infrastruktury po kataklizmie wpłynie na PKB pozytywnie (gdyż PKB nie odzwierciedla ani stanu zadłużenia, ani wartości istniejącego kapitału jak domy, fabryki, autostrady), to z kolei ograniczenie konsumpcji paliw czy artykułów elektronicznych, choć dobre dla środowiska (a i dla stanu konta na rok następny!), wpłynie na PKB negatywnie… Może na koniec ujmę to w prosty przykład, porównując ekonomię całego kraju do rodziny z domkiem i ogródkiem: cóż nam z tego, że co roku nie tylko posadzimy więcej krzewów i drzewek, i kupimy jakieś nowe meble plus 50 nowych książek albo filmów. Może i lepiej, może gorzej – ale czy to naprawdę konieczne do naszego szczęścia, do naszego dobrobytu? Gdybyśmy chcieli tak co roku, musielibyśmy wykupić od sąsiada część jego działki – gdyż na naszej zabrakłoby miejsc na tak sensowne „inwestycje“ jak ogrodowe krasnale! Nie mówiąc o pomysłach rozbudowy domu o piętro (choć dzieciaki i tak chcą już się wynosić…) czy zakupie traktorka zamiast ręcznej kosiarki. Czy naprawdę w tym przypadku – a mówię o większości ludzi mieszkających w Europie, choć i reszta świata ma się całkiem nieźle jeśli o to chodzi – musimy zawsze „przeć do przodu“, i „gonić za więcej“, albo w ogóle sobie tego „więcej“ życzyć?

Hmmm. Może właśnie niestety w tym cały szkopuł. Że homo sapiens nie jest całkiem „homo oeconomicusem“, ale jednak jego genami mocno przepełniony. I czysto irracjonalne i emocjonalne „chcę więcej (niż wcześniej, niż sąsiad, itp)“ oznacza, że ekonomicznie mało kto „zmianą zerową“ się zadowala. Cóż, na tym niech zarabiają banki oferujące kredyty, no i oczywiście psychoterapeuci!

Reklamy

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Łukasz Szopa i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.