Halszka (1)

Fragmenty wspomnień mojej Cioci, Janiny Kowalskiej, o jej mamie, Halinie Ostrowskiej ukazały się już na tym blogu (np. TU). Teraz, gdy cały tekst jest gotowy, i Ciocia dała mi go do publikacji na blogu, zastanawiałam się przez chwilę, czy powinnam opuścić już opublikowane urywki, ale po namyśle stwierdziłam, że są one integralną częścią rodzinnej opowieści i usuwanie ich odbyłoby się ze szkodą dla tekstu. Dodam jeszcze, że też już kiedyś pisałam o Babci i ciekawskich odsyłam to innego bloga. Ale wróćcie tu koniecznie…

Janina Kowalska

Wspomnienia o mojej Mamie – Halszka

Moja mama urodziła się w 1899 roku, a więc w XIX wieku, w Warszawie.

Rodzice jej uzgodnili, że jeżeli urodzi się dziewczynka, będzie miała na imię Halina. Starsi bracia i siostra zaakceptowali to imię.

9 marca urodziła się dziewczynka i po kilku dniach wraz z rodzicami chrzestnymi zaniesiono ją do parafialnego kościoła pod wezwaniem Matki Boskiej Loretańskiej na ul. Ratuszowej (kościół św. Floriana był jeszcze w budowie).

Ksiądz zapytał, jakie dziewczynka ma mieć imię i na odpowiedź zareagował krzykiem i oburzeniem, ”Halina, toż to pogańskie imię, nie ma takiej świętej, nie ochrzczę! Musi być Helena, a urodziła się 9 marca to może być Franciszka”.

Zgodzono się na Helena Franciszka i tak zapisano w aktach, i to był jedyny dzień, kiedy mówiono o niej Helena, bo potem już zawsze nazywano ją Halina, Halinka, Halusia, Halszka, ale nigdy nie Helena.

W tamtych czasach nie kazano przedstawiać metryki przy zapisywaniu do szkoły, czy wyrabianiu dokumentów, a więc moja mama zawsze była Halina. Kiedy wydawano jej świadectwo maturalne, miała wpisane imię Halina, ślub brała jako Halina i jak mnie chrzczono, podano imię matki Halina. Kłopoty z tym imieniem dopiero ja miałam odczuć, ale do tego czasu minęło wiele, wiele lat.

Mama była czwartym dzieckiem w rodzinie i kiedy się urodziła, najstarszy brat Ryszard miał 12 lat, siostra Cezia miała lat 10, Edward – 4, a ona była ostatnim dzieckiem. Mama jej niedługo po urodzeniu Haliny zaczęła chorować. Nie wiem, na co chorowała, ale wiem ze w owym czasie gruźlica „zbierała obfite żniwo”.

Kiedy Halina miała 6 lat, jej matka zmarła i czterdziestokilkuletni ojciec został sam z czwórką dzieci. Mama moja nigdy nie chciała rozmawiać o tej tragedii, musiała to ciężko przeżyć. Rodzina była zasobna, w domu była służba, ale to nie mogło zastąpić małemu dziecku matki.

W domu często zjawiała się przyjaciółka nieżyjącej Matki, pani Wiktoria i opiekowała się dziećmi. Dwa lata po śmierci żony mój Dziadek ożenił się z Wiktorią. Dobroć, ciepło i starania Wiktorii moja mama często wspominała, bo była wspaniałą troskliwą matką dla osieroconej czwórki dzieci.

Wszyscy rozpieszczali najmłodszą Halinkę, a szczególnie dwaj starsi bracia. Nie wiem, kiedy poszła do szkoły, bo w owym czasie istniało kilka systemów szkolnych. To, do której klasy pójdzie dziecko, zależało od tego, ile czasu dom uczył czytania, pisania i rachunków. Wiem natomiast, że Halina poszła do prywatnej szkoły z językiem wykładowym polskim i poszerzonym językiem rosyjskim. Szkoła mieściła się na ulicy Szerokiej. W 1916 roku w tej szkole zorganizowano pierwszą na Pradze drużynę harcerska, do której wstąpiła Halina i była w tej drużynie do końca szkoły, do 1918 roku; po maturze poszła na kurs nauczycieli klas początkowych.

Brat Hali, Edward, w tym czasie pracował jako zarządzający majątkiem Gosławice pod Koninem, gdzie planowano zorganizowanie szkoły dla dzieci pracowników. Edward zaproponował siostrze, by zajęła się zorganizowaniem tej szkoły i podjęła się nauczania w klasach początkowych. Halina chętnie przyjęła tą propozycję i wyjechała. Trudna to była praca, bo pod szumną nazwą „szkoła” kryła się jedna izba z gromadą zupełnie nieprzygotowanych do reżimu szkolnego dzieciaków w różnym wieku. W rezultacie Halina prowadziła w jednej izbie trzy klasy jednocześnie i uczyła wszystkich przedmiotów, jedynie religii uczył ksiądz.

Mieszkała u brata i bratowej, która jej nie lubiła, bo nie miała własnych dzieci i była zazdrosna o braterskie uczucie, jakie okazywał Halinie jej mąż. To, że nie lubiła siostry męża wyrażało się miedzy innymi w tym, że mówiła do niej Helka. Halszka nie skarżyła się na niechęć bratowej, ale było jej z tym ciężko.

Dzieci w szkole były biedne, chorowite, ubrane w podarte ubrania, przeważnie po starszym rodzeństwie, niedożywione i mówiące wiejska gwarą. Uczenie ich było bardzo trudne.

W Koninie Halina zetknęła się z Polską Organizacją Wojskową znaną powszechnie jako P.O.W., wstąpiła do tej organizacji, przyjęła pseudonim Topola, bo była wysoką i smukłą dziewczyną. Przeszła przeszkolenie wojskowe, a doświadczenia z harcerstwa nauczyły ją, że dla sprawy trzeba walczyć. P.O.W. powstało w 1914 roku w zaborze rosyjskim i stopniowo obejmowało wszystkie zabory. Miało na celu odzyskanie niepodległości przez Polskę, szkoliło kadry wojskowe i gromadziło broń.

Halszka opowiadała mi, że kiedyś polecono jej dostarczyć karabiny do miejscowości oddalonej o kilka kilometrów. Dano jej do dyspozycji podwodę, czyli furmankę z woźnicą i koniem. Załadowano na furmankę karabiny, przykryto słomą, na słomie usiadła Topola i ruszyli w drogę. Była to dla Mamy nie pierwsza taka akcja, nigdy do tej pory nie miała kłopotów. Tym razem jednak furman, osoba wtajemniczona, był niezadowolony z funkcji, jaka mu przypadła. Siedział na koźle zgarbiony i mamrotał coś pod nosem. Załadunek odbył się późno, tuż przed wieczorem, jechali wolno polną drogą, zapadała noc, ale dla Halszki to nie było nic nowego. Przed nimi widoczny był w oddali las. W pewnym momencie woźnica odwrócił sie do Halszki i krzyknął “dojadę do lasu i skinę“ (w gwarze wiejskiej słowo skinę oznaczało „wyrzucę”). Sądził, że przestraszy dziewczynę, ale Halszka sięgnęła po karabin i krzyknęła do niego “jak mnie zrzucisz, to cię zastrzelę” i szturchnęła chłopa karabinem w plecy. Chłop się chyba przestraszył, bo zaciął konia i żwawo ruszyli w drogę. Halszka na wszelki wypadek karabin trzymała w rękach i od czasu do czasu poszturchiwała nim chłopa w plecy, ten mamrotał coś pod nosem, ale już nie groził. Nie wiedział, że do tych karabinów nie było amunicji i ten karabin, który czuł na swoich plecach, też nie był nabity.

Nad ranem dojechali na miejsce, chłop potulnie zdjął karabiny z furmanki i zaniósł, gdzie mu wskazano, a Halszka kazała mu samemu jechać z powrotem. Wolała już nie wracać z nim nieuzbrojona. Jak dojechała do Gosławic, nie mówiła.

Na terenie majątku Gosławice były duże pokłady torfu, który wydobywano specjalnymi łopatami, formowano brykiety wielkości cegły i układano w pryzmy do suszenia. Przy tej pracy zatrudniani byli specjalni robotnicy (kilkadziesiąt lat później torf zamienił się w węgiel brunatny i właśnie w Gosławicach powstała elektrownia nim opalana). Halszka z zainteresowaniem przyglądała się pracy torfiarzy nie przypuszczała, że ta wiedza kiedyś się jej przyda 1.

Praca w szkole nie dawała jej satysfakcji, Halina wytrwała jednak do końca 1919 roku i wróciła do Warszawy. Zastała tu ciężkie warunki. Po okupacji niemieckiej w mieście panował głód, były duże trudności w zaopatrzeniu. Do tego była epidemia tyfusu i Halszka zachorowała. Wszystkie dziewczęta miały w tym czasie długie włosy i Halina też miała gruby warkocz. W czasie tyfusu wychodziły włosy, niektórzy zostawali łysi. Mimo protestów Haliny, babcia obcięła jej włosy krótko przy skórze. Po chorobie i rekonwalescencji włosy zaczęły odrastać i zanim zdecydowała się na następny wyjazd z Warszawy już miała z powrotem warkocze.

W tym czasie najstarszy brat Ryszard dostał propozycję pracy w Zamościu, gdzie po kilku miesiącach znalazł pracę dla siostry i ściągnął ją do siebie. Uczyła dzieci klas początkowych w normalnej, dobrze zorganizowanej szkole.

W roku 1921 rodzeństwo otrzymało wiadomość, że ojciec ich zbierając owoce z wysokiego drzewa spadł na ziemię i doznał urazu czaszki, na skutek czego został sparaliżowany i nie mówił. W Warszawie była przy nim żona Wiktoria i starsza córka, już mężatka.

Po zakończeniu I Wojny Światowej sposób życia zmienił się radykalnie. Zamość, gdzie Halszka mieszkała ze starszym bratem, był miejscem, gdzie ulokowany był duży garnizon wojskowy. Kadra oficerska po zajęciach nie bardzo wiedziała, co ma ze sobą zrobić – jedyną „rozrywką” było picie alkoholu i burdy pijackie.

W kasynie oficerskim w soboty odbywały się wieczorki taneczne. Halina bardzo lubiła tańczyć i pod opieką brata chodziła na te wieczorki. W kasynie bywała nie tylko młoda kadra oficerska, ale i starsi stopniem oficerowie, najczęściej z żonami. W tej sytuacji obowiązywał rygor oficerski. Zainicjowano tam teatr amatorski, który przygotowywał i wystawiał na scenie różne skecze i komedie. Do tego kółka amatorskiego przystąpiła i Halszka. Tam poznała młodego podporucznika, Wiktora, który spodobał się jej, a ona jemu. Miała jednak opory i zastrzeżenia, że jej wybranek za dużo pije alkoholu, a ona z pijakiem nie chce mieć nic do czynienia. Zakochany Wiktor przyrzekł jej uroczyście, że ograniczy picie do minimum i nie będzie się upijał. Nie bardzo wierzyła w takie przysięgi i nadal trzymała go na dystans. Wiktor zupełnie przestał pić i nie spotykał się z pijącymi kolegami. Halszka obserwowała tę przemianę ze zdziwieniem, ale Wiktor wytrwał w tym postanowieniu. W 1921 roku oświadczył się Halszce i został przyjęty.

Ile przedstawień dało kółko teatralne, tego nie wiem, ale oboje, i Halszka, i Wiktor, w nich uczestniczyli i zachowały się fotografie.

Wspólne plany młodych narzeczonych nie wiązały się jednak z Zamościem. Oboje chcieli po ślubie wracać do Warszawy, gdzie mieli rodziny.


1 Janina Kowalska „Biała apaszka” rozdział „Torf”

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Janina Kowalska i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Halszka (1)

  1. Wloszczyzna pisze:

    Jak odbywal sie chrzest Matteo, to bylo chrzczone dziecko o imieniu Vasco, ksiadz – ktorego widzialas na slubie Marianny – powiedzial rodzicom chlopczyka: „nie ma swietego Vasco, musicie zadbac o to zeby byl”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.