Ostatnie wspomnienia zimy, gdy wiosna nad ziemią…

W styczniu byłam w Sopocie. Było biało i zimno. Wszędzie leżał śnieg. Przedpołudniami mnóstwo ludzi wychodziło na spacer. W Sopocie oczywiście ulubionym miejsce spacerów było molo. Na molo i na plaży koło molo kłębiły się tłumy. Ludzie karmili ptaki, budowali małe bałwanki, rzucali śnieżkami. Jednak im dalej molo wchodziło w głąb morza (ach, no, zatoki – oczywiście) tym bardziej było zimno i tym mniej było spacerowiczów. Wiał lodowaty przenikliwy wiatr, który ranił skórę twarzy, na odchodzącą od mola ostrogę nie wchodził już nikt. Zawzięłam się (nie wiem, dlaczego) i dotarłam na sam jej koniec, gdzie zostałam nagrodzona, bo na falochronie jakiś upojony miłością człowiek napisał poemat filozoficznym białym wierszem na cześć swojej kobiety. Niewątpliwie mieli za sobą intensywną noc, zapewne na plaży, a może nawet tu, na ostrodze…

 

I jak już  ten samotny, jedyny pośród 7,3 miliarda ludzi na świecie, napisał wszystko o tym, co go spotkało, ktoś (może ona) napisał to:

No rzeczywiście. Serio serio?

Reklamy

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewa Maria Slaska i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.