Barataria 66 reblog: Historia świata według EKSK

To jest taka opowiastka, która nie dość, że wyjaśnia powstanie posągów na Wyspie Wielkanocnej, ale jest przy okazji historią, która po prostu dzieje się w Baratarii. Dziwne, że Autor tego nie zauważył. Tę opowieść znalazłam na Facebooku, u człowieka, którego (chyba) nie znam osobiście, ale jest niewątpliwie odpowiednim znajomym odpowiednich znajomych i używa ksywy Tabor Regresywny. Nie wiem, o co chodzi, może o husytów, ale i tak przyznaję, że invidia mnie zalewa na myśl o tym, iż można było wymyślić sobie taki super pseudonim facebookowy. Aha, Autor twierdzi, że napisał historię seksu, a mnie się wydaje, że jest to jednak historia świata. Tak jak się ją rozumie w Baratarii 🙂

Mam wrażenie, że z rozwiązywaniem problemów jest jak z wybieraniem jaj z kurnika. Im więcej jaj wybieramy, tym więcej kury niosą. Spróbujmy łączyć problemy w większe grupy, może same się rozwiążą. Np. mam taki problem. Napisałem historię seksu i wstydzę się ją opublikować. Spróbuję ją połączyć z innym moim problemem. Od niedawna jestem emerytem – mam z tym problem. Gdy łączę ten z poprzednim problemem, robi się jeszcze większy problem. No to dołóżmy jeszcze jeden problem. Kiedyś zostałem mianowany Komandorem i po trzech dniach zdegradowany. Nie ważne , że chodziło o spływ kajakowy. Nie chcę być Komandorem zdegradowanym. Jak połączyć te trzy problemy wychodzi „Historia seksu wg emerytowanego komandora spływu kajakowego.” No i nie ma żadnego problemu. Działa?

No to raz kozie śmierć.

Historia seksu wg EKSK

Rozdział I.
Bóg stwarzając mężczyzn dał im orgazm, ale nie dał im wzwodu. Siłą rzeczy kobiety musiały opanować sztukę dzieworództwa. Cieszyły się dzięki temu niebywałym autorytetem i nieziemską urodą. Dzieci rodziły się ze śmiechem wyskakując niczym korek z butelki szampana. Ojcostwo ustalano w ten sposób, że ojcem zostawał ten, kto złapał takie dziecko w locie. Otrzymywał za to tytuł pomocy kuchennej i prawo do obierania ziemniaków, krojenia cebuli i ucierania marchewki. Niestety, kierowani ambicją mężczyźni wyprosili u Boga wzwód. Bóg postawił dwa warunki. Po pierwsze koniec włóczenia się po lasach, bierzecie się do pracy, po drugie coś wam zabiorę. Bierz, co chcesz, tylko daj nam wzwód – prosili. I Bóg dał im wzwód, a zabrał orgazm.

Rozdział II
Na drugi dzień mężczyźni wzięli się do pracy, po pracy dostali wzwód, pobiegli do kobiet się pochwalić, po czym oświadczyli, że teraz oni będą rządzić. Zajęli pierwsze miejsca przy ognisku i zaczęli rozmawiać o polityce, czyli kłócić się, kto ma dłuższego, szybszego i bardziej błyszczącego. Dziś ten spór nazywamy wyścigiem zbrojeń. Brak orgazmu kompensowali budując piramidy, stawiając posągi na wyspie Wielkanocnej, wznosząc łuki triumfalne i inne kolumny. Budowle te zostały niespodziewanie zaniechane, bo ktoś odkrył sztuczny sposób wywoływania orgazmu. Znalazło to smutne odbicie w architekturze bo przerzucili się na budowę lepianek ziemianek i szałasów. W tym czasie również zaczęło się zastępowanie wiary religią, sprawiedliwości zgodnością z przepisami prawa, mądrości inteligencją a radości życia różnymi uciechami. Aha, zaczęli też oglądać się za kobietami.

Rozdział III i ostatni.
Początkowo kobiety kpiły sobie z mężczyzn, ale życie pod męskimi rządami stawało się coraz bardziej nieznośne. Dzieci przestały się rodzić. W końcu kobiety zwołały Kongres, na którym, po demokratycznym głosowaniu, wybrały mniejsze zło. Uchwaliły, że trzeba poświęcić dziewictwo i w ten sposób wziąć władze w swoje ręce. By mężczyźni się nie zorientowali, pozostawiły im te śmieszne tytuły, którymi kazali się tytułować, te nikomu nie potrzebne stanowiska, na których się osadzili, a nawet pensje, które sobie przyznali, a i tak trafiały potem do kobiet. I wszystko wróciło by do normy, gdyby nie to, że po wypróbowaniu kilku systemów politycznych, mężczyźni wybrali demokracje parlamentarną jako najmniejsze zło. I tak wybierając, co cztery lata, mniejsze zło, wchodzimy w coraz większe g. bagno, a powinniśmy wychodzić. No i mamy, sztuczny wzwód, sztuczny orgazm do próbówki, i tylko czasami tak się zastanawiam – Czy my przypadkiem nie zamieniliśmy siekierki na kijek?

Reklamy

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Redakcja i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Barataria 66 reblog: Historia świata według EKSK

  1. Pharlap pisze:

    Ograniczę się tylko do próby rozszyfrowania pseudonimu.
    Tabor – autorka kojarzy to z husytami. Ja sięgne dalej wstecz – góra Tabor w dolnej Galilei – https://en.wikipedia.org/wiki/Mount_Tabor.
    To tutaj nastąpiło świętowane przez chrześcijan Przemienie Pańskie – Jezus pokazał się apostołom w niezwykłej jasności i chwale.
    To na pamiątke tego wydarzenia dwaj zapaleni husyci wybudowali miasto w południowych Czechach i nazwali je Tabor. Dla kompletu Husyci nadali nazwę Jordan rzece i jezioru otaczającym to miasto.
    Tabor Regresywny – regresja, cofnięcie się – ja tłumaczę to tak – osoba pod tym pseudonimem jest z charakteru Husytą, który cofa się do czasów sprzed transfiguracji Jezusa, aby porządnie wyjaśnić podstawy istnienia gatunku ludzkiego.

  2. kriz-is pisze:

    Powiem tyle:
    Początek znakomity, środek niezły, zakończenie rozczarowuje.
    A merytoryczenie, to owszem demokracja = stagnacja. Ale czy jest coś pomiędzy? Czy milsza nam zbliżająca się dyktatura, zależna od charkteru i osobistych zdolności i talentów wodza? Czy milsza nam ona od ciepłej wody w kranie?
    I nie mam tu na myśli jeno sytuacji poliycznej w kraju nad Wisłą.
    Dziecięciem będąc już wiedziałem, że Król z natury rzeczy bardziej jest predysponowany dbać o swój folwark, niż banda ekonomów, których suweren co cztery lata może odwołać.
    Przyczyna w obu przypadkach jest ta sama – własność.
    Dbać o swoje, to naturalne. Dbać o wspólne, no to już zależy…
    I tu dochodzimy do meritum – czyj jest świat? Czyje są dobra? Do kogo należy majątek?
    Do tych co go posiedli i wciąż gromadzą?
    Przecież oni posiadają go tylko dlatego, że tak się umówiliśmy – że za określoną ilość złota można kupić określoną ilość krów.
    A co jeśli nagle się okaże, że tę naszą umowę diabli wzięli; że nagle łyk wody ważniejszy jest od ton złota?
    Byłem bardzo już zwątpiony, gdy kiedyś od pewnego inteligentnego komika usłyszałem: Czy mamy, się rzeczywiście ograniczać? Mamy rezygnować, oszczędzać, redukować? To jest ta strategia przyszłości. Może użyjmy wreszcie fantazji i zacznijmy ze sobą współdzałać. Mamy w końcu internet dzięki któremu rolnik z Bangladeszu może sobie pogadać z profesorem ekonomii z Hongkongu. I może wymyślą razem system, który w końcu uwolni nas od dyktatury demokracji. I ciągłego pędu do przodu, bezustannego wzrostu gospodarczego i dalszego napędzania tej spirali, gdzie wygrana jest tylko w jednym automacie.
    Bo jeśli nie, to chwilowo wygląda na to, że podzielimy los dinozaurów. Tyle, że bez meteoru. Załatwimy się sami.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.