Wiśniewski (Reblog z FB)

Radosław Wiśniewski

Zimą napisałem tekst. Miałem poczucie, że jest ważniejszy ode mnie i wszystkiego, co napisałem od lat. Długo szukał sobie miejsca na papierze, w sieci, gdziekolwiek. Sporo osób mówiło po lekturze, że warty jest publikacji, ale jakoś się nie mieścił to w tym to w tamtym formacie. Nie mnie sądzić dlaczego. Ale oto od kilku dni jest, ktoś dał mu miejsce i przestrzeń. Tekst, dodajmy, na tyle dla mnie i paru osób ważny, że założyliśmy nieformalny projekt „Laboratorium Empatii”, na razie tylko na FB (znajdziecie bez trudu).

A tekst idzie bez mała taką ścieżynką:

„[…]
Próbujesz opowiadać o zaangażowaniu poprzez zaprzeczenia, apofatycznie, na przykład, że daleko ci do „Krytyki Politycznej”, ale równie daleko do Wencla, a zarazem nie znaczy to, że interesuje ciebie wyłącznie prywatność albo wyłącznie historyczność. I właśnie od tego napięcia pomiędzy prywatnością, pojedynczością a historycznością trzeba zacząć rekonstrukcję twojego zaangażowania. Bo przecież to, co nie pozwala tobie stanąć ani po lewej i ani po prawej stronie, to wiara oraz ufność jaką pokładasz w jednostce. Dla ciebie nigdy nie ma i nie będzie sześciu, siedmiu, ośmiu milionów – jest osobowa pojedynczość i przemnożenie jej przez dowolna liczbę jej nie unieważnia. Nie ma zatem żadnego zastosowania zdanie, że system był dobry, tylko nie uwzględniał człowieka i tego że jest osoba obdarzona godnością, wolnością wyboru i sumienia. Taki system nie miał i nie ma racji bytu. Żaden system, który opowiada, że tylko odsuniemy, tę lub inną, mniejszość, która nam koła w szprychy postępu sadzi, a już, już jutrzenka wyzwolenia mas, narodu, rasy zabłyśnie nigdy nie zdobędzie twojego zaufania. To zapowiedź krwawych baśni eksterminacji, a do nich czujesz odrazę. Tę, która podpowiada gesty, za które można oberwać. I to całkiem na serio. Tak jak powiedziałem – z lewa i prawa lub z obu stron na raz – bez różnicy.

Spoiwem, które pozwala łączyć prywatność z historycznością jest empatia, czyli współodczuwanie, czasem sprowadzone tylko do próby wyobraźni. I nawet jeżeli jest to tylko wyobrażone współodczuwanie to ma fundament, który trudno podważyć. Każdy człowiek ma ciało, zdolne do odczuwania bólu i chce je przed tym bólem ocalić, na tyle, na ile to możliwe. Ciało oprócz odczuwania fizycznego bólu, potrafi także sprawić, że odczuwasz strach, lęk, niepokój. Owszem, wiele doświadczeń pozostaje na zawsze za murem, ale jeżeli pozwolić, by mówiło ciało, stają się bliższe niż można by sądzić, chociaż przez to wcale nie zrozumiałye. Empatia nie mówi o zrozumieniu, ale o współbyciu. Nie zakłada też gestów zbiorowych, ale pojedynczość, nawet jeżeli dla podjęcia tej próby trzeba uwzględnić szerszy kontekst, to w centrum zawsze pozostanie osoba, jedna, niepowtarzalna.

Empatia, szczególnie w kontekście historycznym, porzuca złudzenie neutralności, równego dystansu, drogi środka i zarazem – chociaż wydaje się to niemożliwe – nie dryfuje w stronę żadnego z biegunów politycznych, prawego, czy lewego. Powołując się w sposób bardzo ogólny na prawa antropologii przestrzennej Victora Frankla, można powiedzieć, że empatia wprowadza trzeci wymiar do dwuwymiarowego sporu. Frankl, tocząc zupełnie inny spór w obrębie psychologii i antropologii, w prosty sposób pokazał jak redukując formę przestrzenną – np. kulę lub stożek, do figury (lub figur) dwuwymiarowych uzyskujemy sprzeczne lub zadziwiająco zgodne obrazy tego samego przedmiotu. Stosując tę analogię do empatii w kontekście zaangażowania literackiego, trzeba było by powiedzieć, że nie jest ani lewicowa, ani prawicowa, bo pomimo żarliwego zaangażowania nie gra w tę grę, jaką próbują jej narzucić ideologie i jej literackie mutacje. Empatia pracuje na zupełnie innym planie niż ideologie, które zawsze będą miały tendencje do redukowania jednostkowości, niepowtarzalności. Tu jest źródło niepodległości gestu – literackiego, poetyckiego – zakotwiczenie w tym, co jednostkowe. Tylko to pozwala skutecznie detonować przed czasem próby manipulacji, zawłaszczenia pojedynczego śpiewu, lamentu, inkorporowania go do wycia hordy.
[…]”

Gdyby kogoś interesował całokształt – to jest na stronie pozbawionego właśnie ministerialnych dotacji serwisu ArtPapier.pl, co samo w sobie staje się pomału czymś w rodzaju silnej rekomendacji:

Reklamy

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Radosław Wiśniewski i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.