Barataria 76 Babcia i wnuczka

Pamiętamy, Mietek Węglewicz odkrył, że słowo Barataria jako zaklęcie zostało użyte w zwariowanej sztuczce Gałczyńskiego, babcia i wnuczek, i że to od tego to zaklęcia wzięła się nazwa kawiarni Barataria w Warszawie na ulicdy Wilczej, o której wprawdzie w internecie nic nie można znaleźć, a przecież i tak już kilkakrotnie pojawiała się w tych wpisach (TU i TU, i oczywiście, siłą rzeczy, TU). Dawno temu odezwała się pani Zofia Klaybor, która jako studentka chodziła do Baratarii na kawę i spotykała tam Szymona Kobylińskiego (mieszkał ponoć niedaleko). Jednakże poproszona o obszerniejszy komentarz pani Zofia, nie odezwała się już więcej.

Jednak to jej zawdzięczam linka do ślicznego wspomnienia profesora Andrzeja Warchałowskiego z Uniwersytetu we Wrocławiu o  profesorze Macieju Mroczkowskim (1927-2007), entomologu i… psiarzu.

Przez następne sześćdziesiąt lat widywaliśmy się wielokrotnie w czasie moich wyjazdów do Warszawy, najpierw służbowych, a później związanych z moimi funkcjami w redakcjach, radach naukowych i Komitecie Zoologii PAN. Parę razy gościł także u mnie we Wrocławiu wraz ze swymi pieskami, gdy przyjeżdżał na wystawy psów rasowych. Maciek, bo tak Go koledzy w rozmowach nazywali, przez te wszystkie lata prawie zupełnie się nie zmieniał. Zaszyty w swoim gabinecie, zatopiony w stosach literatury, witał gości z wesołym wyrazem twarzy, zawsze mając dla nich jakąś zabawną anegdotę lub plotkę, bardzo bowiem lubił żarty i psoty. Na przykład: przy
ulicy Wilczej, naprzeciwko Instytutu, przez wiele lat znajdowała się cukierenka czy też barek o nazwie „Barataria”. Pracownicy Instytutu, a także i Maciek, zachodzili tam na drugie śniadanie lub na filiżankę kawy. Zachodził tam także znany rysownik i
grafik, Szymon Kobyliński ze swymi dwoma psami, zawsze tymi samymi, okropnie brzydkimi kundlami. Za każdym razem gdy wszedł i zajął miesce przy stoliku, to Maciek, jeśli akurat tam był, bardzo głośnym i przenikliwym szeptem odzywał się
do swoich towarzyszy: „O, patrzcie, pan Szymon przyprowadził nowe psy. Te, coście widzieli w zeszłym tygodniu, już zjadł”. Kobyliński znał się na żartach, więc tylko groził mu palcem.

Kobyliński rzeczywiście – psiarz nad psiarze, zresztą napisał nawet książkę – Zbrojny pies i zestaw plotek. No, a poza tym jest autorem komiksu pod tytułem… Przygody pancernych i psa Szarika (1970-1971)…

Cóż, literatura jest tylko naśladowczynią rzeczywistości, i Gałczyński powraca tu nam co i raz, to tu (powyżej), to tam czyli poniżej. Jak na dzisiejsze czasy przystało, w opowieści Kamili nie pojawia się wnuczek tylko wnuczka. A i babcia (też ma zresztą na imię Zofia) nie jest groteskowa czyli z groteski poetycko-krytyczno-społecznej, lecz jak najprawdziwsza i przez wnuczkę Kamilę nader kochana. A zatem, jak to w baratarystyce, wszystko odwracamy do góry nogami i oddajemy głos Kamili. Kamila napisała przed kilku dniami komentarz do wpisu numer 6 i tak to się zaczęło.

Kamila

Witam! Niezmiernie cieszę się, że ów wątek o tej kawiarni znalazłam 🙂 Moja Babcia pracowała w kawiarni Barataria na ul. Wilczej przez ok. 20 lat, począwszy od roku 1963. Opowiadała mi wiele ciekawostek, różnych sytuacji ze swojej pracy. Z opowiadań wynika, że był to w sumie najszczęśliwszy okres w jej życiu, bo pracę swą uwielbiała. Nazwa „Barataria” wzięła się z Don Kichota – od nieistniejącej/wymyślonej wyspy, której wielkorządcą miał być Sancho Pansa. Tak mówi Babcia. Kawiarnia co najmniej trzy razy zmieniała właścicieli, lecz wygląd i nazwa pozostawała. O cytatach z Gałczyńskiego Babcia również opowiadała, tak jak i wiszącym tułowiu kobiety-manekina ze szczotą zamiast głowy. Najbardziej spodobał mi się tekst podobno umieszczony przed ladą, który babcia zawsze z uśmiechem na ustach przywołuje: „Samoobsługa nie dotyczy królów, mężów stanu i poetów” 🙂
Babcia wiele razy opowiada o studentach z Politechniki, którzy w kawiarni byli stałymi bywalcami. Może ktoś tutaj pamięta moją Babcię Zosię, która przez te 20 lat parzyła kawę, nalewała koniaczek, podawała eklerkę? 🙂 Pozdrawiam. Kamila

Natychmiast napisałam do Kamili

Pani Kamilo, ten Pani komentarz byłby świetny jako osobny wpis. Czy Pani by się zgodziła wystąpić jako autorka? Chciałaby Pani sama taki wpis przygotowac? albo może zechciałaby Pani odpowiedzieć na kilka pytań uściślających a zarazem rozszerzających temat? Pytania dotyczyły by Babci i tego co ją łączyło z Baratarią i czy może zachowały się jakieś zdjęcia z tamtego czasu?
Bardzo serdecznie pozdrawiam
Ewa

Kamila natychmiast odpisała…

Bardzo, bardzo mi miło, dziękuję za odpowiedź! Jeżeli chciałaby Pani przygotować listę pytań… Babcia na pewno z chęcią na wszystkie odpowie – o ile pamięć jej nie zawiedzie i będzie miała na nie odpowiedź (w tym roku skończyła 83 lata). Wszystko mogę spisać i przesłać Pani.
Poszperam też w domowych pudłach ze zdjęciami, lecz z tego co kojarzę zachowało się praktycznie jedno jedyne zdjęcie Babci w kawiarni przy dużym ekspresie podczas parzenia kawy.
Jeśli chce Pani opublikować wpis, to ja oczywiście wyrażam na to zgodę – Babcia myślę, że też nie będzie miała nic przeciwko, a wręcz przeciwnie (zawsze kiedy pojawia się temat kawiarni staje się niezmiernie ożywiona i gotowa opowiadać, każdemu kto tylko chce słuchać).Mogłabym pokusić się o przygotowanie takiego wpisu, ale nie wiem też jakie oczekiwania wobec niego miałaby Pani. Tak sobie myślę, że jeśli Babcia odpowiedziałaby na większość pytań to byłby to może fajny wywiad. W takim wpisie więcej byłoby wtedy Jej.

Ps. Strasznie się cieszę, że Pani do mnie napisała!

Pozdrawiam,
Kamila

No to czekamy… na zdjęcie Babci Zosi przy ekspresie do kawy i na odpowiedzi na pytania:

Kiedy Babcia zaczęła pracować w „Baratarii”? Ile miała lat? Jaki był jej stan rodzinny?
Kto był wtedy właścicielem? Czy dobrze go znała?
Czy wie, kto nazwał kawiarnię „Baratarią”? Czy ten ktoś to opowiadał, czy było to zapisane, czy ktoś jej o tym powiedział?
Czy słyszała przedtem o Baratarii? A jeśli tak, to której? Tej Sancho Pansy czy tej pirata Laffitte? A może o Gałczyńskim?
Podobno lata pracy w „Baratarii” wspomina jako bardzo szczęśliwe. Dlaczego? Z uwagi na życie osobiste? Czy z uwagi na pracę w kawiarni? Czy jedno i drugie? A może praca i życie się splątały w jakiś szczególny sposób?
W jakich godzinach kawiarnia była czynna? W jakich ona pracowała? Czy stale w tym samym czasie, czy na zmiany?
Czy może opisać wygląd kawiarni? Bar? Stoliki? Okna? Obrazy?
Czy wie, kto urządził kawiarnię? Czy ludzie lubili wnętrze kawiarni?
Czy były gazety do czytania? A jeśli tak, to jakie?
Czy pamięta jak się parzyło wówczas kawę i jak się ją podawało?
Czy podawano alkohol?
Czy pamięta, co było do jedzenia? Jakie były ciastka? Kto je piekł?
Czy mogła by podać przepis na coś, co lubiła jeść, gdy była w pracy?
Czy może opowiedzieć jakieś anegdoty z czasu pracy? O ludziach? O zdarzeniach? O przedmiotach? O muzyce? O poezji?
Czy jakieś zdarzenie polityczne czy kulturalne szczególnie jej utkwiło w pamięci i w jakiś sposób wiązało się z jej pracę (np. czy szła po pracy na jakiś koncert albo nie mogła wrócić do domu, bo na ulicy były zamieszki?)
Czy wie kiedy i dlaczego „Barataria” została zamknięta?
A kiedy i dlaczego on przestała pracować w „Baratarii”?

A w ogóle niech nam po prostu opowie, co pamięta, a Kamila niech nam to zapisze i opisze!!!

Reklamy

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewa Maria Slaska. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.