Notatnik niespiesznego cyklisty czyli…

Mal Content

Z dziennika tetryka 6

Wirują, wirują, tysiące szprych w kole fortuny matuli…, a rower dzielnie niesie przez las mnie samego i moje znienawidzone nadmiarowe kilogramy. Przez las i przez pola. Na polach horyzont, ku któremu wzrok sięga, rzecz jasna – znacznie szerszy. Toteż już z daleka to dostrzegam. Bo i nie sposób tego nie dostrzec. Żółty zamek. Kanarkowo-cytrynowa poświata bije, jak mówią, po oczach.
Janowiec jest rośliną dosyć pospolitą. Przynajmniej w moich stronach rodzinno-bytowych. Jednak zazwyczaj spotyka się go w postaci rozproszonych, niewielkich krzewów. Takiego nagromadzenia jak tutaj nie spotkałem jeszcze nigdy. Ale może za krótko żyję?
Zdjęcie nie oddaje potęgi wału uformowanego z gęstych, wysokich zarośli, ani tym bardziej intensywności jego barw. Bo aparat, wiadomo, gówniany. Fotograf też nietęgi.


Pozostawiam rower na skraju polnej drogi i urzeczony brnę przez trawy, by z bliska przyjrzeć się zjawisku. Z każdym krokiem trans się nasila.

Że ulotne?
Że przeminie?
A mam wybór?
Nawet secundum nie datur
Że o tertium nie wspomnę
Ulotne
Przeminie
Wybieram
Wchodzę


I mknę dalej przez lasy-pola, zażenowany nieco tym, że znów odpuściłem sobie ścisłą
samokontrolę. Grafomania to trucizna. Szkodliwa nawet bardziej dla autora, niż dla
czytelnika.

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Mal Content i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Notatnik niespiesznego cyklisty czyli…

  1. Anonim pisze:

    Lubie jak Pan tak mknie na tych sprychach,
    a kazdy kilogram cieszy sie zobaczeniem Janowca (nie znalam tej nazwy), wiec niech im
    Pan da spokoj, niech sobie popatrza.😆😆😆😆😆😆😆😆😆😆😆😆😆😆 (tez to kolor Janowca).
    A grafomanstwo wyglada troche inaczej…
    I tez sie go u siebie bardzo boje…
    Ten lek, egal czy jako kokieteria (?), czy rzeczywisty, to tez troszke chwast….
    Pozdrawiam.. Teresa

    • Mal Content pisze:

      He he! Przyjmuję taką interpretację pod warunkiem, że to będzie ostatni widok, jaki te kilogramy zobaczą😎. A co do grafomanii: to nie kokieteria, niestety. Gdyby Pani mogła zobaczyć, jak ten wiersz był piękny w mojej głowie, w idei. Bo wyszło co wyszło. Lepiej niech one zostają w głowie. Pozdrawiam!

  2. Mal Content pisze:

    A swoją drogą szkoda (okazję do marudzenia trzeba wykorzystać!), że dziś ukazał się ten tekst, a nie coś o ocenzurowanej przez „dobrą” zmianę dzisiejszej rocznicy.

    • ewamaria2013 pisze:

      Drogi tetryku, to ja – tetryczka! Niech więc i ja raz pomarudzę.Tobie i 300 innym współautorom tego bloga. Nie o takich rocznicach w tym blogu pamiętaliśmy, a to wojna, pierwsza i druga, a to solidarność, a to stan wojenny, a to miś pluszowy… trzęsienie ziemi w Lizbonie i wielki pożar Londynu, i bodajże czy nie 602 rocznica urodzin Paola Ucella. I Moniuszko, i Kościuszko, i Sienkiewicz i Mickiewicz. W 95 wypadkach na sto to ja, adminka, byłam tą osobą, którą inicjowała roczne niekiedy obchody rocznicy.
      Na temat 4 czerwca pomyślałam, będzie już miesiąc temu, pełno nas, ktoś na pewno ma jakieś wspomnienie, odegrał gdzieś jakąś tam gdzieś ważną rolę… Niech się więc i bez mojego nagabywania ktoś zgłosi… No ale… pełno nas, a jakoby nikogo nie było. Jedynie Tetryk nasz blogowy się zameldował, żeby pomalkontencić. A ja mu na to odpór taki daję, jemu i wam, wszyscy moi kochani autorzy – trzeba było!? Aaaa, trzeba było, jasne, no to trzeba się było zgłosić, podsunąć, zaproponować. A z tego oto taka nauczka na przyszłość: trzeba? No to się zgłaszajmy. Jak rzecz jest ważna, to nawet Baratarię potrafię przesunąć na inny dzień albo usunąć… a tak, to jakby nikogo nie było…

  3. ewamaria2013 pisze:

    Z Facebooka. Danuta Starzynska-Rosiecka: Wspomnienie 4 czerwca 1989 r. – myśli płyną też do Placu Niebiańskiego Spokoju (Placu Tian’anmen) w centrum Pekinu, największego publicznego placu na świecie. „Tiān’ānmén” oznacza Bramę Niebiańskiego Spokoju, położoną na północnym krańcu placu, stanowiącą wejście na teren Zakazanego Miasta, czyli miasta cesarskiego.

  4. Łucja Fice pisze:

    Biegniemy biegniemy. Nie wiemy czasami Dokąd? Po Co? Którędy?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.