Notatnik niespiesznego cyklisty czyli…

Mal Content

Z dziennika tetryka 9

Wirują, wirują, tysiące szprych w kole fortuny matuli…, a rower dzielnie niesie przez las mnie samego i moje znienawidzone nadmiarowe kilogramy.

Nieuchronnie nadchodzi zima. Jeszcze nie dziś się zacznie, ani nie jutro. Ale pojutrze… Pogoda coraz gorsza, dni krótsze. Podjęcie decyzji o wybraniu się na przejażdżkę wymaga co dzień większej dawki samozaparcia. Ale będę jeździł, póki się da! Aż się zakopię w błocie albo zatańczę ryzykownie na oblodzonym asfalcie. Będę jeździł, gdyż stawka jest wysoka. Nie chodzi już nawet o cel doraźny, czyli pozbycie się utrapionego balastu nadwagi. Rzecz jest poważniejsza. Wsiadając wiosną na rower wspominałem, iż jestem w wieku, zwanym „młodością starości”. To nie kokieteria. Starość nadchodzi nieuchronnie. Jeszcze nie dziś się zacznie, ani nie jutro. Ale pojutrze… Warto, o ile możliwe, zapracować na to, by nie była zbyt dotkliwa swą niedołężnością. Przeto jeżdżę, póki się da.

Ale po co z równym uporem piszę te swoje małostki? Właściwie w tym samym celu. Mówią (a ja im wierzę), iż ćwiczony umysł dłużej trzyma formę. Zaś stworzenie małostki wymaga drobnej gimnastyki cerebralnej. Trzeba się zdyscyplinować, rozlazłe impresje ująć w karby formy i, ponad wszystko, powściągnąć gadulstwo. Mógłbym oczywiście chlusnąć w twarz Czytelnikowi nieskrępowanym strumieniem świadomości – jako Ulisses sui generis miałbym ku temu przesłanki – ale jednak nie. Wolę lakonicznie.

Na przykład tak. Pogoda co prawda się psuje, lecz ciągle jeszcze zdarzają się piękne dni.
Z niebiańskimi spektaklami światło-ruch.

Kiedyś, jako uczeń liceum, w wypracowaniu dotyczącym sztuki baroku zamieściłem refleksję, iż twórcy tamtego czasu musieli się chyba zapatrzyć na promienie słońca przenikające przez obłoki, bo „skąd inąd” wzięli by inspirację? Nauczyciel skomentował to kwaśną notką, iż refleksja jest niesamodzielna, że niby ponad możliwości licealisty. Znaczy – dobrze się zapowiadałem.

A dziś?

Dziś już jestem pewien, że przynajmniej Bernini, tworząc Tron Piotrowy w bazylice watykańskiej, tak się właśnie zapatrzył.

Dziś już się dobrze nie zapowiadam. W ogóle się nie zapowiadam!

Dziś już wiem, że te spektakle nie są niebiańskie. Nic, ani nikt, się za nimi nie kryje. Nie szkodzi: i tak zachwycają.

I mknę dalej przez las, osobliwie, jak na malkontenta, zadowolony. Przestałem karmić się złudzeniami.

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Mal Content i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Notatnik niespiesznego cyklisty czyli…

  1. T..Ru. pisze:

    No i Pan TU znow dojechal, milo!
    Na Pana zdjeciach elementem stabinym okazala sie byc akurat chmurka,( zmiennym swiatlo), tak jak u Pana stabilne jest to zadowolone, urocze malkontenctwo.
    Nie zgadzam sie z tym, ze sie Pan juz „nie zapowiada”….
    Pan sie ciagle rozwija i specjalizuje w tym swoim niepowtarzalnym malkontenctwie…
    I jest Pan jedynym, ktory to robi na rowerze…..
    Az strach bierze, ze sniegiem Pana Tu stracimy..
    A moze wtedy np.sanki????
    Pozdrawiam, T.Ru

    • Mal Content pisze:

      Chmurka faktycznie była stabilna, ale tylko ta wielka, centralna. Pozostałe (te na innym planie, ciemniejsze i bliższe) poruszały się dość szybko na wietrze.
      Sanki, powiada Pani? Brzmi zachęcająco, ale chyba jest nierealne:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.