Sąsiedzi 2

Teresa Rudolf

Filomena

Filomena, przez bliskich i przyjaciół zwana pieszczotliwie Melcią, wyszła z budynku, w którym mieszkała od lat 25.
Wrzała w niej ciągle jeszcze wsciekłość niebywała, temperaturę gotującej się wody można było dostrzec na czerwonych policzkach, korzystnie komponujących się z jej rudawo-pomarańczowymi włosami.
Nie mogła wybaczyć sobie kompletnego ogłupienia w spotkaniu z tą wariatką, starą babą z drugiego piętra, Klarą.
I do tego widział nas ten przystojniaczek Lesio z trzeciego piętra – myślała. – Taki elegancik, pachnący, błyskotliwy, samotny meżczyzna.
Coraz bardziej egzaltowała się i rozpływała we wspomnieniu tego spotkania przed windą.
Ale ta kretynka, jak jej tam, Klara, pokazała przy okazji i mnie również, jako tę drugą kretynkę, cierpiała Filomena, samotnie podążając ulicą Karmelicką w Krakowie.
Kiedy tak coraz bardziej zatapiała się w myślach, usłyszała czyjś głos, wykrzykujący niewatpliwie jej, rzadkie przcież, imię:
– Halooooooooo Melcia, kopę lat!
Spojrzała za siebie i spotkała się wzrokiem z przystojną, szczupłą brunetką, która nie przypominała żadnej ze znajomych osób.
Obejrzała się jeszcze raz, czy aby nie pomyliła kierunku, skąd dochodził głos.
– To ja Krycha z VIII b, nie poznajesz? – krzyknęła bardzo wyraźnie, przystojna, szczupła brunetka.
Filomena wzięła głęboki oddech i usmiechnąwszy się radośnie odkrzyknęła:
– Ach, to Ty, Krycha, byłabym cię prawie nie poznała, nic a nic się nie zmieniłaś – łgała dalej jak z nut…
W głowie zamęt.
Cóż to za Krycha, chodziła ze mną do klasy?
Kobiety znajomo-nieznajome zbliżyły się do siebie, Krycha rzuciła się na Melcię, uściskom i pocałunkom nie było końca…
– Ale Ty to byłaś zawodniczką, nadawała Krycha, nie odpuściłaś żadnemu chłopakowi w klasie, a już temu z VIII a…, jak mu tam było? Wacuś? Ach, to był przystojniak, i na te dyskoteki przychodził taki odstawiony, pachnący dobrymi perfumami, z Peweksu chyba…
Usta Krychy ciągle poruszały się coraz bardziej niezrozumiale, kiedy Melcia zaczęła odpływać we wspomnienia z klasy VIII b.
Ach te dyskoteki, Wacuś, ten Jacuś, też rownież z VIII a. I ona, Melcia, rozchwytywana, blondynką wtedy będąc, królowa…

Piotr Fronczewski jako Franek Kimono w utworze Królowa Disko (muzykę, jak zawsze, dobrała autorka)

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Teresa Rudolf i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.