Nagroda. Tokarczuk.

Fragment auf Deutsch: ganz unten;
ganze Beiträge auf Deutsch – vorgestern sowie morgen

Od kiedy ukazali się Bieguni, wiedziałam, że tak będzie. I z uporem maniaka powtarzałam: Tokarczuk pracuje na Nobla i dostanie Nobla. No i dziś go dostanie.

Z tej okazji poprosiłam moich blogowiczów o napisanie, zadedykowanie bądź zacytowanie czegoś, co podkreśli ważność tego dnia. To zdjęcie też zostało skomponowane do tego wpisu. Myślałam, że teksty i przemyślenia zaproszonych do zabawy autorów, opublikuję w jednym wpisie w kolejności ich napływania. Jednak tak się nie dało. Posty o Tokarczuk wyparły z bloga wszystko, co było zaplanowane i zmiotły z powierzchni wszystkie ustalone od dawna terminy.

Wpis Arkadiusza Łuby został opublikowany już w poniedziałek (zob. TU), Eli Kargol wczoraj (TU), następny tekst Łuby będzie jutro (TU), Marka Włodarczaka ukaże się pojutrze, a mamy się jeszcze spodziewać wpisu przygotowanego przez „kolektyw literacki z Bremy”. Być może pojawi się coś jeszcze. Zapraszam. A wszystkich, którzy czekają na  następne zapiski niespiesznego cyklisty lub chcą się dowiedzieć, co robią kolejni sąsiedzi, muszą poczekać, aż minie  szaleństwo związane z nagrodą Nobla.

I pomyśleć, że facet wynalazł dynamit. Niby wiem to od dawna, niby wszyscy to wiemy, ale mimo to straszne…

Krystyna Koziewicz

A nie mówiłam…

Czasami zdarzało  mi się coś intuicyjnie przewidzieć, niekiedy moje myśli spełniły się w życiu naprawdę, obróciły jakby w „złoto”. Tak było po przeczytaniu książki Olgi Tokarczuk „Księgi Jakubowe”, która mnie do tego stopnia zafascynowała, że sobie wtedy pomyślałam, tu cytuję… „jeśli ta książka nie otrzyma Nobla, to upadł bezpowrotnie międzynarodowy prestiż tej nagrody literackiej”. Miałam rację, co mnie niezmiernie ucieszyło – wartości uniwersalne przekonały gremium, przyznające nagrodę. Gratulacje dla Olgi Tokarczuk!

Zdjęcia zrobione przez Autorkę (z ukrycia) podczas Berlinale roku 2017, kiedy to film POKOT zsotał nagrodzony Srebrnym Niedzwiedziem – reżyseria Agnieszka Holland, scenariusz wg powieści Olgi Tokarczuk Prowadź swój pług przez kości umarłych.


Teresa Rudolf

Kręć się, kręć wrzeciono!

Słowo do słowa,
a tam wzorek, a tam pytanie,
a tam zagadka, a tam zdziwienie.

Słowo do słowa,
a tam smutek, a tam radość,
a tam wypadło oczko…

Słowo do słowa,
a tu już utkany z liter szal,
z Krakowa do Wiednia.

Słowo, do słowa,
a tam już nowy wzorek,
ciąg dalszy nastąpi.

Pisać, znaczy tkać
z myśli, emocji, zdarzeń
a czasem pruć, by znow tkać.

Pisać, znaczy tkać,
kolorowo lub szaro,
w głowie i sercu…

we własnym domku,
na własnym wzgórku,
na własnym wrzecionku…

W sobie,  dla siebie,
zanim ktoś inny….
zanim ty, lub ty, to zobaczysz…


Julita Bielak

Dwie twarze i filiżanka herbaty

Fotografie oddychają czy też: mają swoje tchnienie. Możemy doskonale objąć ich zawartość, zgłębić ich kompozycję, umieścić je w dziejach sztuki, zrozumieć emocje, jakie wywołują. Jeśli jednak nie poczujemy na twarzy ich tchnienia, nie poczekamy na chwilę, gdy je z siebie wypuszczą, przejdziemy mimo nich.

Marek Bieńczyk, Książka twarzy

Jej przeszłość wydawała mi się biało-czarna, jak stary film. Ludzie poruszali się w niej nerwowo i szybciej niż w rzeczywistości. Wszystko tam było jakieś toporne, nie miało głębi.

Olga Tokarczuk, Gra na wielu bębenkach, Szkocki miesiąc

Na klasowym spotkaniu po latach zapytałam pewnego poetę, co czyta: „Życie każdego z nas jest książką, nie sądzisz?” – odpowiedział. Nie sądziłam, moje przypominało wówczas stary program w muzycznej telewizji Dzika szafa grająca albo co najwyżej poradnik Drewno moje hobby. Tomasz Pągowski, z zawodu konserwator drewna zabytkowego, mawia, że choćbyś nie wiem, jak się wiórami upieprzył, to zawsze ładnie pachniesz. Pewnie istnieją wyjątki.

Dopiero w liście ów poeta, może targany wyrzutami sumienia, że mnie zbył, przyznał, że spośród polskich pisarzy najwyżej ceni Olgę Tokarczuk. – Czyta Tokarczuk – powtarzałam. To „czyta Tokarczuk” chodziło za mną, niepokoiło. Z księgarni przyniosłam Księgi Jakubowe, które z punktu uznałam za wyzwanie. Nie myliłam się, zakładka długo tkwiła na siedemnastej stronie, tam, gdzie zwykle pieczątkę stawiają biblioteki. Nie rezygnowałam, na Literackim Sopocie do Ksiąg… dokupiłam Grę na wielu bębenkach, opowiadania przeczytałam w jeden wieczór. Następnego dnia wróciłam do Ksiąg…, już wiedziałam, jak je czytać.

W jednym z wywiadów Andrzej Piaseczny opowiedział o mailu otrzymanym od nieznanej mu dziewczyny: „Niedawno umarł mój mąż, miał tyle lat, co Ty. Dzisiaj w samochodowym radiu usłyszałam Twoją piosenkę ‚Przyjdź, przytul, przebacz’, nie mogłam powstrzymać łez. To nie Ty ją napisałeś, napisało ją moje życie”. Opowiadania Olgi Tokarczuk stały się moją znaczącą lekturą, zaczynam zawsze od początku, docieram do Tancerki i każde „Kochany Tatusiu” dławi mnie w gardło. Jest styczną obrazów literackich i mojego życia. Powrotem do czegoś, czego już nie ma, a może w ogóle nie było.


EMS: 25 lat temu, w czwartym numerze wydawanego przeze mnie wówczas polsko-niemieckiego czasopisma literackiego WIR, znalazł się wywiad Judith Büsser z Olgą Tokarczuk. Olga była już znaną pisarką, po EE, Prawieku i Podróży ludzi Księgi wiadomo było, że pojawił się Ktoś.

Judith Büsser, Sny są ważną częścią życia (przedruk)

Olgo, jakie masz tempo pisania?

Myślę dosyć długo, zanim zacznę pisać.

A potem, pewnego dnia wychodzi gotowy tekst?

(…) Jedyne , co mogę powiedzieć to to, że tę książkę pisałam w amoku. Ty jako czytelniczka odbierasz tę energię, którą ja jako autorka wkładałam w tekst, a tej energii było dużo. Pisałam w ogromnym napięciu. Ale jest też mnóstwo materiału, który nie został wykorzystany, a był napisany. Pod koniec cięłam, bardzo dużo wyrzucałam. Bardzo mi zależało, żeby forma była zwarta. (…)

Każdy z rozdziałów jest w gruncie rzeczy krótkim, zamkniętym w sobie opowiadaniem.

Jeśli będę pisała jeszcze coś, to właśnie w taki sposób, ponieważ tak myślę – krótkimi historiami. Łatwiejsza jest dla mnie krótka forma. Jestem zbyt niecierpliwa, żeby długo utrzymać napięcie.

Postaci w twojej powieści miewają zdumiewająco dużo snów.

Sny są ważną sferą życia. Nie można robić prób opisania czyjegoś życia, pomijając sny. (…)


Ewa Maria Slaska

Dokładnie przed stu laty, 10 grudnia 1919 roku, Marcel Proust otrzymał najważniejszą francuską nagrodę literacką – nagrodę Goncourtów – za drugi tom swojego Dzieła, które potem urosło do wymiarów siedmiotomowego ARCYdzieła: W poszukiwaniu straconego czasu. Była to pierwsza książka wydana we Francji natychmiast po zakończeniu I wojny światowej.

Czy coś z tego wynika? Czy te dwie daty łączą się ze sobą? Zapewne nie, zapewne zwykła to koincydencja, jakich w naszym życiu tak wiele, że czasem ich nawet nie zauważamy. Ale jakoś dobrze się czuję z tą myślą, że sto lat temu Proust, mój Autor naj naj naj, a dziś Tokarczuk, nasza Autorka naj naj naj… Niech i o niej za sto lat ludzie myślą, niech o niej pamiętają, wciąż ją czytają i znajdują w jej książkach ważne dla siebie przemyślenia, tak jak my czytamy Prousta i pomaga on nam zrozumieć w życiu tyle spraw, przede wszystkim nas samych.


trzydzieści lat temu umarł mur wokół nas,
ale odrodził się w sercach;
sytuacja nie jest jednak beznadziejna;
byłem i jestem zdania wilhelma reicha,
że jeśli ktoś chce pokonać totalitaryzm,
to powinien zacząć od samego siebie;
właściwie od dziecka to, niełatwe, zadanie podjęli pani olga tokarczuk i  pan peter handke,
tegoroczni nobliści, ludzie, nie tylko literacko, niepospolici
gratulacje!

tibor jagielski
berlin, grudzień, roku dwa tysiące dziewiętnastego


Monika Wrzosek-Müller

Der Preis für Olga Tokarczuk war für meine Generation erstaunlicherweise eine große Genugtuung. Das höre und lese ich aus verschiedenen Aussagen und Notizen, die jetzt erscheinen. Es ist nicht einmal ein Gefühl des Stolzes, aber eine Erleichterung und Zufriedenheit, dass polnische Literatur, unsere oft weit ausschweifende Ausbildung belohnt wurde. Beim Nobelpreis für Szymborska dachte ich, niemand schreibt einfach so leichte und ironische Gedichte. Es hatte aber für mich wenig mit uns Polen zu tun und noch weniger mit denen, die im Ausland leben und am wenigsten mit mir. Warum also jetzt die Wärme, frohe Stimmung und Erleichterung bei Tokarczuk? Ich persönlich war durch „Unrast“ auf die Autorin aufmerksam geworden. Was ich bei ihr spüre, ist die Lust sich mit der Sprache auseinanderzusetzen, den Worten, der Erzählung, der großen epischen Form einen Platz zu geben. Ich denke, sie wird zu einer Symbolfigur für das bessere, intellektuelle und offene Polen, das mit den Wurzeln in der Heimat verankert ist aber sie nicht glorifiziert. Für uns junge und ältere DZIEWCZYNY ist sie die nächste Polin, die die Auszeichnung bekommt und damit uns anspornt, besänftigt und herausfordert! Bravo!


I na zakończenie: TU, czytaj i słuchaj. Wykład noblowski, wygłoszony przez Tokarczuk w minioną sobotę!

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Redakcja i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Nagroda. Tokarczuk.

  1. Anonim pisze:

    Nagroda dla Olgi Tokarczuk, to bardzo dla nas wazne i wzruszajace wydarzenie.
    Moje osobiste wzruszenie moge tylko wyrazic czyms, co mnie rowniez gleboko wzrusza do dzis, to sa songi Elvisa Presley’a.
    Bedzie ona ze swa tworczoscia rowniez ponadczasowa, jak on?
    T.Ru.

  2. Anonim pisze:

    A oto El.Presley

    T.Ru.

  3. Anonim pisze:

    O Boze, jakze genialny jest ten wyklad noblowski
    Olgi Tokarczuk!!!
    W sali cisza, skupienie, SLUCHANIE ze zrozumieniem…Nawet muchy nie slychac…
    Uwaga nie podtrzywana sztucznie, ale chlonaca kazde slowo, by nie umknelo, to kompletne poddanie sie chwili…
    Zachwyt, chyba ma tez cos z czulosci, o ktorej ONA tak pieknie mowi…
    Moj zachwyt to kwiat, ktory wyrasta z mej glowy i serca, a we mnie swieto…..
    T.Ru.
    .

  4. Lucy pisze:

    Olga Tokarczuk i sny i to, że pisze krótkimi seriami, jakby w amoku -dlatego jest mi bliska, nie tylko literacko ale i sercem. Odbieram jej energię, nawet nasze dzieciństwo, choć się nie pokrywa,bo Olga jest młodsza ale tyle wspólnego, że aż niemożliwe. .Pamiętam, jak po przeczytaniu DOM DZIENNY DOM NOCNY rozmawiałam z panią Anną Kajtochową, pisarką z Krakowa o pani Oldze i formie literackiej jej powieści. „Boże! – jak ona cudnie pisze i forma i treść i tak umie zaabsorbować mnie swoim słowem,że wracam do powieści, a przecież muszę ja zwrócić do Biblioteki.” To wyższa szkoła jazdy, usłyszałam wówczas i przyznaję, że takiego warsztatu nie da rady się wyuczyć.Tto dar przyznaję ci rację” – tak własnie wyglądała rozmowa z panią Ania o pani Oldze. Pamiętam co myślałam po lekturze następnych powieści ‚”dlaczego ona nie jest jeszcze znana na całym świecie?” Teraz czas, by na innych planetach poznali jakże polskie nazwisko KOBIETY OLGI TOKARCZUK,,KTÓRA MA ZWYKŁE SNY I W NIEZWYKŁY SPOSÓB OPISUJE ZWYKŁE ŻYCIE. Kiedy usłyszałam, że została nagrodzona Noblem -popłakałam się ze szczęścia Czuję się jeszcze bardziej Polką, choć ostatnie lata mieszkam więcej poza granicami kraju,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.